Reklama
  • Poniedziałek, 29 lutego (15:00)

    Aleksandra Hamkało: Moje życie nie kończy się na aktorstwie

To była niespodzianka. Po latach Julka Burska wróciła do Leśnej Góry! A do tego wygląda trochę inaczej. I oczywiście wraca jako lekarz, ale jakże mogłoby być inaczej, skoro wychowywała się na szpitalnych korytarzach, co zresztą niektórzy, jak doktor Tretter czy Witek Latoszek, jej wypominają.

Reklama

Pani bohaterka, podobnie jak Pani, będzie w ciąży. To chyba nie przypadek?

Gdy okazało się, że jestem w ciąży, były możliwe dwa rozwiązania. Albo gram do momentu, gdy da się mój stan ukryć, a potem znikam na jakiś czas. Albo scenarzyści uwzględniają mój stan w scenariuszu.

Widocznie pan Tadeusz Lampka, który jest producentem serialu, doszedł do wniosku, że nie chce tak szybko mnie tracić i jeżeli już dołączyłam do ekipy, to dostosował plany scenariuszowe do mojego życia prywatnego.

Ja się bardzo z tego cieszę, bo nie wyobrażam sobie siedzenia przez tyle miesięcy bezczynnie.

Przed nami premiera filmu „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach”. Gra w nim Pani kobietę w trudnym związku.

Raczej w niecodziennej sytuacji. Gram dziewczynę Filipa (w tej roli Paweł Domagała), który jest takim trochę hipsterem. To typ dorosłego dziecka, który przeciąga beztroskę do granic brawury. To się kończy w momencie, gdy jego dziewczyna, czyli ja, przychodzi do niego z radosną albo mniej radosną nowiną.

Są ze sobą bardzo krótko, więc zaczynają się różne perturbacje. Jest to wielki test na to, czy nasz bohater wydorośleje i jak z tym wszystkim poradzi sobie Zosia.

„To jest napisane specjalne dla nich, dla obdarzonych naturalnymi, wielkimi talentami Krzysztofa Pieczyńskiego i Oli Hamkało” – powiedział reżyser filmu „Jutro będzie niebo”. Miała Pani zaledwie 13 lat.

Przyznam, że chciałabym dziś mieć tak nonszalanckie podejście do wielu spraw. Wtedy nie zrobiło to na mnie wrażenia. Nawet nie czułam dumy. Ktoś chciał, żebym zagrała w filmie? To fajnie.

Poznaliśmy się z reżyserem, polubiliśmy, no to napisał. Dziś, kiedy granie jest moim zawodem, mam do tego bardziej emocjonalne podejście.

Bardzo bym chciała wrócić do tamtych emocji i tego, że uważałam za coś naturalnego, że komuś się wydaje, że ja powinnam zagrać, że przychodzę na plan i po prostu gram. Ale w życiu tak to jest, że ze świadomością przychodzą trudności.

A jak reagowali koledzy szkolni na Pani role filmowe?

Nie chwaliłam się tym, bo nie uważałam, że to powód do dumy. Pamiętam nawet taką sytuację pod koniec roku szkolnego, gdy dostałam na WF-ie piłką w głowę i martwiłam się, że będę miała guza.

Wszyscy mówili, że to nic takiego, a ja tydzień później miałam pojechać na festiwal do Gdyni i bałam się, że będę głupio wyglądała na zdjęciach z tym guzem na głowie. Gdy powiedziałam to kolegom, byli zaskoczeni.

W życiu aktorów okresy intensywnych zajęć przeplatają się z przerwami w pracy. Jak Pani znosi miesiące bezczynności?

U najlepszych zdarzają się momenty bessy i hossy, bo to jest wpisane w aktorstwo. To jest chyba jedna z najbardziej stresujących części tego zawodu.

Ja zawsze starałam się, aby moje życie nie kończyło się na aktorstwie. Wtedy z zapałem można podejmować ogromne zawodowe wyzwania, a podczas niespodziewanych przerw z wdzięcznością troszczyć się o codzienne, drobne przyjemności.

Zawsze mam coś do roboty, a gdy urodzi się dziecko, będę miała jej jeszcze więcej. Nigdy się nie nudzę. Trochę przez moją mamę, która, gdy zaczynałam marudzić, powtarzała, że tylko głupie dzieci się nudzą. Musiałam więc znajdować sobie jakieś zajęcia.

Dorobiłam się tym sposobem kilku całkiem czasochłonnych zainteresowań.

I jakie teraz zajęcia Pani sobie znajduje?

Dużo czytam, oglądam masę filmów, lubię zajmować się domem, lubię gotować, uwielbiam podróże. Niedawno byłam przez miesiąc w Indiach i to było wspaniałe. Mam nadzieję to powtórzyć i znowu zwiedzić jakiś daleki kraj.

Teraz jest moda na zdjęcia elektroniczne. Wszyscy mają swoje albumy na płytach, na twardym dysku albo gdzieś w sieci. A ja zdjęcia drukuję i układam w albumie. Mam już dwa takie albumy. Mogę prześledzić ostatnie 5 czy 6 lat, przypomnieć różne fajne momenty ze swojego życia, życia swojej rodziny i znajomych.

To oczywiście wymusza selekcję. Niektórzy mają po kilka tysięcy zdjęć i nigdy ich nie przeglądają, a jeżeli ja chcę moje Indie umieścić w albumie, to muszę wybrać tyko te najlepsze, najbardziej miarodajne zdjęcia.

Prowadziła Pani jeszcze kilka lat temu blog kulinarno-filmowy. Domyślam się więc, że lubi Pani gotować.

Bez fałszywej skromności – wydaje mi się, że byłam trochę takim cichym trendsetterem. Gdy zaczynałam prowadzić blog, nikt jeszcze nie pisał o konotacjach filmu z jedzeniem. Potem zrobił się to bardzo modny temat. Bardzo lubię gotować i wprost uwielbiam wyprawiać przyjęcia.

Tradycją jest, że dwa razy w roku, w urodziny i w rocznicę ślubu, robimy wielką imprezę. Piekę masę rzeczy, gotuję, żeby nikomu aż do późnej nocy nie zabrakło jedzenia. Mój mąż nazywa mnie wtedy panią Dalloway.

Wróćmy do spraw zawodowych. Co jest najtrudniejsze w aktorstwie?

Nie wszystko zależy od nas. Bardzo dużo rzeczy można uratować lub popsuć w montażu. My na planie staramy się, wyciskamy wszystko ze scenariusza, a efekt potem jest różny. To jest tak, jakbyśmy w bólach urodzili dziecko i oddali je komuś. Po roku okazuje się, że wyrósł z niego rozpuszczony bachor. Albo że to wspaniałe dziecko, piękne, pogodne.

Niełatwe też jest dogadywanie się z innymi artystami, z reżyserem, szukanie wspólnych wizji, a do tego ta nasza wspólna wizja jest finansowana przez czyjeś miliony złotych, więc czujemy też na sobie presję.

Jest wiele rzeczy, które sprawiają, że ten zawód jest trudny, ale jest też wiele, które sprawiają, że jest piękny, fajowy i ciekawy.

Rozm. Iwona Leończuk

Ważne daty

1988 - Aleksandra Hamkało urodziła się 19 października w Zielonej Górze w rodzinie aktora teatralnego Józefa Hamkały. Miała 3 lata, gdy zadebiutowała w reklamie telewizyjnej.

1999 - Rola w filmie „Odlotowe wakacje” była jej debiutom filmowym. Dwa lata później zagrała w dramacie „Jutro będzie niebo”, którego scenariusz Jarosław Marszewski napisał specjalnie dla niej i dla Krzysztofa Pieczyńskiego.

2007 - Rozpoczęła studia w krakowskiej PWST (filia we Wrocławiu). W czasie studiów wystąpiła w wideoklipie grupy Behemoth do piosenki „Ov Fire And The Void”. Pojawiała się też w serialach „Pierwsza miłość”, „Linia życia”.

2012 - To był naprawdę niezapomniany rok. Aktorka została laureatką Nagrody Publiczności na XXX Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi. W tym samym roku wystąpiła w filmie „Big Love”, którym zwróciła na siebie uwagę. W grudniu wyszła za mąż za Filipa Kalinowskiego.

2013 - Rola Basi Torzewskiej w serialu „Lekarze” przyniosła jej dużą popularność. W kolejnych latach zagrała w filmach „Ziarno prawdy” i „Disco polo”.

2016 - Pojawiła się w serialu „Na dobre i na złe”. Gra też w filmach „7 rzeczy, których nie wiemy o facetach” i w „Sprawiedliwym”. W maju czekają ją duże zmiany w życiu prywatnym – zostanie mamą.

Teleświat

Zobacz również

  • Jej dobra passa trwa od kilku lat. Spełnia się jako prowadząca i aktorka, a do tego jest szczęśliwą mamą. Właśnie ukazał się na płytach DVD i Blu-ray film z jej udziałem – „7 rzeczy, których nie... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.