Reklama
  • Poniedziałek, 6 marca (13:00)

    Beata Tyszkiewicz. Chciałaby robić plany na przeszłość

„Człowiek sam na siebie nakłada gorset, w którym czasem trudno oddychać”.

Często rozśmieszasz Pana Boga?

Reklama

Nie wiem. Nie znam jego poczucia humoru, chociaż czasem mam wrażenie, że sobie z nas żartuje! Ale zna je Woody Allen, skoro twierdzi, że rozbawi go opowiadanie o naszych planach na przyszłość.

Więc, żeby nie naruszać powagi Boga, są ludzie, którzy unikają planowania?

Na pewno są tacy, którzy nie planują „na długi dystans”. Może z braku wyobraźni? Wydaje się, że ułożenie takiego planu – a za pretekst większość wykorzystuje początek nowego roku – wymaga dyscypliny i konsekwencji. Wychodzi się więc z podsumowania własnych możliwości: na co mnie stać, do czego jestem zdolny, czemu jestem w stanie podołać, a co dla mnie jest niewykonalne. I tak człowiek sam na siebie nakłada gorset, w którym czasem trudno oddychać.

A cóż z tym wspólnego ma wyobraźnia, a raczej jej brak? Uważasz, że użyłam niewłaściwego słowa?

Może lepiej byłoby powiedzieć „marzenia”, bo – jak mawiał Julian Tuwim – marzenia do planu mają się tak, jak taniec do marszu... A przecież można też zaplanować realizację swoich marzeń. Ci, którzy tego nie robią, albo po prostu nie marzą, twardo stąpając po ziemi, albo też boją się ryzyka i rozczarowania, z góry zakładając, że taki plan ma minimalne szanse na powodzenie. Jeżeli o mnie chodzi, uważam, że już samo takie planowanie sprawia przyjemność bez względu na to, co z tego wyniknie.

Bezpieczniejszy więc jest plan „krótkodystansowy”?

Z pewnością mniej zabawny, a równie ryzykowny. Nawet taki mały, prywatny plan dnia, nawet zaplanowanie najbliższych kilku godzin może okazać się niewykonalne przez jakąś drobną, a nie przewidzianą okoliczność.

Cóż dopiero można powiedzieć o planowaniu na skalę globalną?

Ma ono tę zaletę, iż to, czego nie udało się zrealizować w jednym planie, można zaplanować w następnym. I ty, i ja pamiętamy doświadczenia PRL-owskie, kiedy jeszcze niezakończony plan sześcioletni zastąpiono pięcioletnim, a drugi plan pięcioletni zastąpił trzeci. I jak tu odmówić słuszności powiedzeniu, że planowanie byłoby łatwiejsze, gdyby dotyczyło przeszłości!

Skoro znam Twoje plany na przeszłość, zdradź mi te na najbliższą przyszłość.

No cóż! Planuję menu na Wielkanoc, letnią wizytę córki i jej dzieci, jesienne „warzenie” konfitur i prezenty pod przyszłoroczną bożonarodzeniową choinkę. Mam też plan ułożony z marzeń: bym mogła się wyspać i wyjechać na wakacje.

Rozmawiała Halina Zielińska-Gorska

Tele Tydzień

Zobacz również

  • Zaangażowała się w kampanię społeczną Ogólnopolskiej Organizacji Kwiat Kobiecości, by ratować kobiety przed rakiem szyjki macicy. Tegoroczna akcja przebiega pod hasłem: „Wpadnij na... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.