Reklama
  • Wtorek, 21 lutego (15:40)

    Danuta Kowalska: Czekam na drugą wnuczkę!

W serialu "Barwy szczęścia" gra matkę Sebastiana i babcię Angeli. – Przenoszę na nią wszystkie uczucia, których doświadczam jako prawdziwa babcia – przyznaje aktorka.

Fani Pani talentu i urody z radością przyjęli serialową Elizę. Czy na planie „Barw szczęścia” zostanie Pani na dłużej?

Uważam, że to postać rozwojowa, ale wie pani, jak to jest w serialach – nie zna się dnia ani godziny. (śmiech) W tej kwestii wszystko zależy od scenarzystów. Nie ukrywam – bardzo lubię grać. Aktorstwa nigdy się nie wyrzekłam. Jednak życiowe doświadczenie sprawiło, że przestałam żyć marzeniami. Wiem, że wielkich ról już nie zagram. Nie czekam więc z niecierpliwością na propozycje. Gdy telefon dzwoni, jest dobrze, ale kiedy milczy, nie rozpaczam.

Reklama

Do aktorstwa wróciła Pani po 20 latach przerwy. Zagrała Pani w „Klanie”, wystąpiła gościnnie m.in. w „M jak miłość”. Najnowszą produkcją z Pani udziałem jest polsko-amerykański thriller „True Crimes”. W obsadzie znalazł się m.in. amerykański gwiazdor Jim Carrey.

Tak, to była duża międzynarodowa produkcja. Zagrałam postać epizodyczną – matkę Kozłowa, w którego wcielił się Marton Csokas. To było dla mnie doświadczenie o tyle niezwykłe, że na potrzeby roli zostałam przez charakteryzatorów mocno oszpecona i postarzona.

Zerwałam tym samym z wizerunkiem „ładnej kobiety”, który towarzyszył mi przez lata. Życzyłabym sobie więcej takich wyzwań.

A czy postać serialowej babci Angeli (Helena Englert) ma dużo z „prywatnej” Danuty Kowalskiej?

Niemal wszystko.(śmiech) Grając Elizę, czerpię ze swoich babcinych doświadczeń. Wprawdzie moja prawdziwa wnuczka, Amelia, jest malutka, ma dopiero 5 lat, ale bezwarunkowa miłość to dominująca cecha u każdej zakochanej we wnukach babci. Tak więc serialowa Angela, choć już nastolatka, jest dla Elizy małą myszką, koteczkiem i serduszkiem.

Czy poza pracą na planie „Barw szczęścia” czekają na Panią w najbliższym czasie jakieś nowe aktorskie projekty?

Na razie nic nie planuję, ale kto wie, co się wydarzy? Nie czekam biernie na propozycje. Na co dzień pochłania mnie mój pozaaktorski świat – rodzina oraz dalekie podróże.

Żyję już na koszt swoich spadkobierców (śmiech), dlatego mogę sobie pozwolić na wojaże.

Proszę zdradzić, jakie miejsca zamierza Pani odwiedzić w 2017 r.?

O, jest ich trochę. Marzę, by odwiedzić wreszcie swoich przyjaciół w Stanach Zjednoczonych, chciałabym też pojechać na Ibizę i Majorkę, także do przyjaciół. Mam nadzieję, że to się uda. Jednak najważniejszym wydarzeniem w nowym roku będą dla mnie narodziny drugiej wnuczki.

Maleństwo ma przyjść na świat 19 stycznia, w dniu moich urodzin. To będzie dla mnie najpiękniejszy prezent. Czekam więc z niecierpliwością!

Rozmawiała JOANNA BOGIEL-JAŻDŻYK

Tele Tydzień

Zobacz również

  • „Mam 36 lat i nie muszę grać w tym, do czego nie mam przekonania”, mówi SHOW gwiazda „M jak miłość” i zdradza jaką jest żoną, jaką matką, i jaką kobietą... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.