Reklama
  • Wtorek, 9 lutego (14:00)

    Dorota Pomykała: Lubię sobie pomykać

Tylko nam serialowa Sława opowiada o tym, jaki kraj odwiedziła aż 22 razy, czym zaimponowała Japończykom i czy mogłaby zostać żoną Greka.

Do tej pory grała Pani zwykle sympatyczne bohaterki. Sława z „Singielki” jest… irytująca. Zniosłaby Pani taką mamę?

Reklama

Raczej nie. Bohaterka została stworzona na potrzeby serialu, pewnie po to, żeby się coś działo. Na kogo dwie piękne córki narzekałyby, gdyby mama była fajną kumpelką? Na szczęście mąż ma do niej cierpliwość – na razie – i to jest miłe.

Dobrze się Pani bawi, grając Sławę?

Czasami tak, nawet polubiłam tę postać. Cóż ona sama może – scenariusz wszak dostaje gotowy i nie może niczego zmienić. Ponieważ jest tak pisana, że rzeczywiście może czasem irytować, staram się od początku grać ją tak, żeby była choć śmieszna.

W „BrzydUli” Julia Kamińska była Pani przyjaciółką, tu jest ukochaną córeczką. W której roli – matki czy przyjaciółki – czuła się Pani lepiej?

W obu dobrze. Granie z Julką to wielka przyjemność. Ona daje ciepło, dobro, szlachetność. Miło odwzajemniać takie miłe cechy...

W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że w województwie mazowieckim Pani rozśmiesza, a w małopolskim wzrusza…

Tak się jakoś ułożyło, że w Krakowie gram w Narodowym Starym Teatrze role dramatyczne, bardzo bolesne, głębokie, jak choćby Polska Mama w „Bitwie Warszawskiej 1920”. A w Warszawie Krysia Janda czy TVN dostrzegli moje możliwości komediowe. To duży luksus dla aktora grać różne formy.

Ma Pani wyjątkowe ucho do języków. W zawodzie wykorzystała Pani tę umiejętność m.in. do mówienia po góralsku czy śląsku. Ale słyszałam też zabawną anegdotę o Japończykach…

Z gwarą nigdy nie miałam problemu, bo jest bardzo śpiewna, a śpiewa cała moja rodzina. Lubię i tę śląską, i góralską. A Japonia… No cóż, byliśmy tam z „Hamletem” w reżyserii Andrzeja Wajdy i postanowiłam zrobić kawał moim kolegom, którzy świetnie mówią w różnych językach.

Nauczyłam się japońskiego, ale… tylko uroczystego przemówienia do gospodarzy. Takiej długiej kolejki z gratulacjami (i prośbą, żeby wytłumaczyć, co mówiłam) nie miałam od kolegów dawno!

To pewnie potrafi Pani też mówić po grecku. Podobno tak Pani pokochała Kretę, że była Pani na niej aż 22 razy! Co tam Panią tak ciągnie?

Z greckiego znam tylko takie podstawowe słowa. Tam jest pięknie, kolorowo, ludzie żyją prosto. Mają kozy, pola z arbuzami, drzewa oliwkowe, słońce i ciepłe morze. I dużo śpiewają.

Potrafią żyć, bez złości, bez gniewu. Mówię o wyspach i prostych ludziach, nie o hotelach z czerwonymi dywanami.

A może podobają się Pani Grecy?

Nie. Owszem są mili, ale swoje żony najchętniej trzymaliby w domu, a ja lubię pomykać. (śmiech)

Czułaby się Pani uwiązana w domu? Mogłaby Pani żyć bez pracy?

Podejrzewam, że nie wysiedziałabym w domu. Muszę się kręcić, coś robić... Dopiero potem z przyjemnością zapatrzeć się w drzewo i po prostu cieszyć życiem.

Od ponad 20 lat prowadzi Pani z siostrą własną szkołę aktorką. Skąd pomysł na taką działalność?

Pochodzę ze Śląska. Znam teren i widzę, ile tam jest zdolnej młodzieży, która nie ma takiego dostępu do teatru jak np. w Krakowie czy Warszawie. Postanowiliśmy stworzyć takie miejsce, gdzie będą mogli przyjść i spełniać swoje marzenia. To Art-Play.

Spod Pani ręki wyszły m.in. Sonia Bohosiewicz, Kamilla Baar, Anna Guzik. Czy śledzi Pani ich dzisiejsze kariery?

Tak, talenty się czuje. Z Kamillą Baar przyjaźnimy się do dzisiaj. Z wieloma z nich udało mi się już zagrać, a to było zawsze moje marzenie.

Etiudę Michała Majnicza o sparaliżowanym chłopcu sprzed jakichś 20 lat pamiętam do tej pory. Dziś razem pracujemy i mówię mu, że mnie przerósł, a on się tylko śmieje.

Powiedziała Pani, że w swojej szkole nie tylko uczy aktorstwa, ale przede wszystkim pokonania nieśmiałości. Na czym polegają te ćwiczenia? Czy przydaje się tutaj Pani zainteresowanie psychologią?

Ćwiczenia trudno opisać – zapraszam do szkoły! Kiedyś jednej słuchaczce wróciły sny, odblokowała się.

Czy jako niedoszła psycholog jest Pani bardziej wyrozumiała dla ludzi? Łatwo Pani wybacza jakieś „przestępstwa” przeciwko sobie?

Nie wiem, czy jestem bardziej wyrozumiała. Staram się, i to jest chyba ważne, że się staramy. A w życiu jak to w życiu, raz wychodzi, a raz nie.

Jest Pani niepoprawną optymistką. Wyniosła to Pani z domu czy się Pani tego nauczyła?

Podejrzewam, że z domu... Mama ma w sobie dużo radości, mimo chorób, które ją nękają. Cieszę się, że żyję, cieszę się z dzisiaj, no bo kto nam zagwarantuje jutro?

Rozmawiała: Ewa Gassen-Piekarska

TV14
Więcej na temat:Pani | Rota | lubi | Anna Guzik | Anna Guzik | Nie | Tak

Zobacz również

  • Energetyczna na scenie, przebojowa w życiu na co dzień. Niedawno znów została singielką. Ostatni raz była nią mając... 20 lat. Teraz znów chodzi na randki! więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.