Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (13:00)

    Ewa Wachowicz: Nie muszę być taka jak inni. Lubię być sobą.

Jej życiorys to gotowy scenariusz na film. Wychowana na wsi, była Miss Polonią, rzeczniczką rządu, dziś jest gwiazdą telewizji. Wciąż piękna i mądra życiowo.

Ewa Wachowicz (46) – szczera, pełna radości, z zasadami, których trzyma się od dawna. Rozmowa z nią to dla mnie zawsze wielka przyjemność.

Reklama

Podjęłaś jakieś noworoczne postanowienia?

Nie i nigdy takich nie robiłam. W moim rodzinnym domu takich tradycji nie było.

A postanowienie związane z dbaniem o siebie, wagą?

A... to postanowienie mam nie z okazji nadejścia nowego roku, a dlatego, że po prostu lubię siebie. I ono jest na stałe. Jem mądrze, tylko dobre rzeczy i takie, które mi nie szkodzą. Jakiś czas temu zrobiłam badania genetyczne i dowiedziałam się, że mój organizm najlepiej trawi węglowodany i gluten, powinnam się za to wystrzegać laktozy. To mnie nie zdziwiło, bo od 10 lat nie piję mleka – źle się po nim czułam.

Kiedyś powiedziałaś mi, że codziennie robisz tyle pompek, ile masz lat. Nadal trzymasz się tej zasady?

Oczywiście. Poza tym dwa razy w tygodniu ćwiczę z osobistym trenerem i dwa razy w tygodniu uprawiam jogę.

Jest coś, co cię motywuje w tym zdrowym trybie życia, bo nie każdy tak potrafi?

Moją motywacją jest miłość do siebie i do sportów, które uprawiam, czyli wspinaczki górskiej i nart. Bo wymagają one naprawdę dobrej kondycji.

Lubisz niebezpieczeństwa?

Niekoniecznie. Uprawiam ten sport z głową i kiedy trzeba, potrafię zawrócić. Zdarzyło się tak, kiedy zdobywałam górę Ararat w Turcji, a warunki pogodowe były bardzo trudne. Chcę żyć i mam dla kogo żyć.

Wychowałam się rejonie górskim, wiem jakie są zagrożenia, ale to też wspaniałe emocje, przestrzeń, cudowne widoki. Moje wyprawy to jest też poznawanie rejonów, ludzi, kuchni. Jedni grają w karty, zbierają znaczki, a ja chodzę po górach.

A mężczyźni są dla ciebie motywacją do dbania o siebie?

Wiem, że są kobiety, które potrafią iść spać w makijażu, żeby rano podobać się mężczyźnie. Nie jestem jedną z nich. Dbam o siebie dla siebie, bo lubię być sobą.

A jaki usłyszałaś najpiękniejszy komplement od mężczyzny w ostatnim czasie?

Pewien pan, widząc mnie, powiedział: „Boże, podwyższyła pani średnią estetyczną tego miejsca”. Kiedyś zaś brałam udział w projekcie z udziałem byłych Miss Polonia. I pan od make-upu powiedział do kolegi, który mnie malował: „Ty to leniwy jesteś. Zawsze bierzesz takie kobiety, przy których nie musisz się napracować”. Od jakiegoś czasu zapisuję zasłyszane komplementy, bo niektóre są naprawdę oryginalne.

To dlaczego Ewy Wacho wicz nie widzimy na imprezach z mężczyzną u boku?

Bo nie zapraszam kamer do swojej sypialni i taką mam od lat zasadę. Jeśli mam ramówkę, galę rozdania Telekamer czy inne publiczne wyjście, to idę do pracy, nie na prywatną imprezę.

Ale na salonach wiele znanych osób pojawia się jednak w towarzystwie...

Każdy postępuje jak chce i ma do tego prawo. Szanuję to, ale nie muszę być taka jak inni.

Twój ideał mężczyzny?

Przystojny jak George Clooney, dowcipny jak Piotr Bałtroczyk, zbudowany jak Pudzian, zaradny i bogaty jak Bill Gates!

A są tacy mężczyźni?

Oczywiście.

I to od takiego faceta dostałaś różowe buty górskie pod choinkę?

Może tak (śmiech). To już są moje ukochane buty.

I gdzie one cię zaprowadzą tym roku...

W styczniu lecę do Japonii na narty. W tym roku planuję także wejście na szczyt Mount Sidley na Antarktydzie. To mój ostatni szczyt, który muszę zdobyć do pełnej Korony Wulkanów. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, spróbuję zdobyć ten szczyt w grudniu 2017 lub w styczniu 2018 roku.

Córkę Aleksandrę zabierasz ze sobą?

To nie jest wyprawa dla nastolatki. Wspinaczkę uprawiam z profesjonalnymi przewodnikami, w grupie zaprawionych w górskich zmaganiach towarzyszy.

Pytam o Olę, bo w ubiegłym roku wystąpiłyście razem w programie „Top Chef”. I jej uroda zachwyciła.

Pomysł wyszedł od producenta. Do odcinka jurorzy mieli zaprosić bliską osobę. Moi rodzice są już wiekowi, więc naturalnie w rozmowach pojawiła się Ola. Początkowo miałam z tym problem, bo staram się ją trzymać z dala od świata show-biznesu.

Ola stwierdziła jednak, że skoro jest to występ związany z rolą jurora, a nie pokazywaniem się na ściankach, to chciałaby wziąć w nim udział. Miała wtedy 15 lat. Natomiast to nie jest czas dla Oli na bywanie na salonach. Ona ma do zrobienia szkołę, studia. Jest dopiero w pierwszej klasie liceum.

Chciałabyś, żeby w przyszłości została...?

Chciałabym, aby robiła rzeczy, które będzie lubiła i by była sobą.

A ma już jakieś plany?

Nie, ale ja w wieku 16 lat też nie miałam pojęcia, co chcę robić.

Tylko ty startowałaś z trochę innego punktu. Wychowywałaś się na wsi, a córka jest od urodzenia krakowianką.

A ja myślę, że ma jednak trudniej. Może nie bardzo w jej wieku wiedziałam, co chcę robić w życiu, ale od początku jasne było, że chcę studiować, wyjechać do Krakowa. Miałam też większą determinację. A Ola pewnych rzeczy nie musi, trudniej więc będzie się jej określić, co chce w życiu robić.

Wracasz jeszcze do rodzinnych Klęczan?

Oczywiście i to często. Tam mieszkają moi rodzice i tam jest mój rodzinny dom.

Wspomnienia też wracają?

Klęczany kojarzą mi się z cudownym dzieciństwem i fantastycznymi potrawami, które gotowały moja mama i babcia. To dzięki nim poznałam polską kuchnię i nauczyłam się gotować. Do dziś mam zeszyty z ich przepisami, które zapisywałam. Jestem dumna ze swojego pochodzenia.

To jakim człowiekiem jestem dzisiaj, choćby w świecie show-biznesu, tak odległym od środowiska, w którym wyrosłam, wynika z te go, w jakim domu się wychowałam. Życie na gospodarstwie sprawiło, że umiem ciężko pracować.

Myślisz sobie czasem, że wygrałaś los na loterii?

Zawsze uważałam, że mam szczęście i jestem szczęśliwa, a do problemów wolę się uśmiechać, bo wtedy stają się mniejsze. Reszta to konsekwentna i ciężka praca. Zanim poszłam na studia do Krakowa, nie marzyłam aż o takiej karierze. Ale wszystko w moim życiu pracowało na to, kim dziś jestem – nauka gotowania, tytuł Miss Polonia, praca rzeczniczki, produkcja programów, pisanie książek, podróże.

A w tym roku powalczysz po raz trzeci o Telekamerę dla najlepszego jurora...

Jestem dumna i szczęśliwa z tego powodu.

Aleksandra Jarosz

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Zaangażowała się w kampanię społeczną Ogólnopolskiej Organizacji Kwiat Kobiecości, by ratować kobiety przed rakiem szyjki macicy. Tegoroczna akcja przebiega pod hasłem: „Wpadnij na... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.