Reklama
  • Środa, 15 lutego 2017 (08:00)

    Jacek Borkowski. Znów chce kochać

Żal po stracie żony nie minął, ale aktor stara się powoli oswajać żałobę. Priorytetem są dla niego dzieci. To z ich powodu spotkał się w sądzie z rodziną zmarłej. Przyznaje też, że myśli... o nowej miłości.

Ten rok jest dla Jacka Borkowskiego (57) wyjątkowo trudny. W styczniu zmarła jego ukochana żona Magda. Aktor nie może pogodzić się z tą stratą, ale ze względu na dzieci: Magdę i Jacka, stara się patrzeć w przyszłość optymistycznie. Jest jednak coś, co spędza mu sen z powiek. To rodzina zmarłej.

Reklama

Relacje z nimi są tak napięte, że konieczne było szukanie sprawiedliwości w sądzie. Artysta zdradził „Na żywo”, dlaczego ma pretensje do teściowej i szwagierki, jak radzi sobie z codziennością, a także czy chciałby się jeszcze kiedyś zakochać.

Jaki to był rok?

Najgorszy w moim życiu. Gorszego nie pamiętam. Za chwilę minie rok, kiedy Magda trafiła do szpitala...

Przypomina Pan sobie swoją ostatnią rozmowę z żoną?

Owszem. Pamiętam, że kompletnie nie dopuszczaliśmy do wiadomości tego, że rodzaj białaczki, na którą zachorowała Madzia, zdarza się raz na milion. Dzień przed jej odejściem rozmawialiśmy o przyszłości. W ciągu kilku następnych godzin nastąpiła całkowita niewydolność organizmu.

Przyjął Pan to do wiadomości?

Tak, ale nadzieja umiera ostatnia. Niestety, nie stał się cud.

Często opowiada Pan swoim pociechom o ich mamie?

Oczywiście, ale doprowadziłem do tego, że są to wspomnienia pozytywne, wywołujące radość. Nie wprowadzają destrukcji psychicznej. Nie siedzimy i nie płaczemy, tylko z uśmiechem wspominamy wspólne wyjazdy, zdarzenia. Pogodne, dobre chwile, kiedy byliśmy razem.

Jak wychowuje Pan dzieci?

Chcę być dla nich partnerem, a nie wychowawcą. Dzięki temu nie buntują się, nie zamykają się w sobie, by coś ukryć. Staramy się wszystkie problemy rozwiązywać wspólnie.

Ostatnio ktoś próbuje zaburzyć Panu te dobre kontakty.

To prawda. Po śmierci Magdy nie mogłem dopuścić do ruiny w psychice dzieci. Skupiłem się na tym, by mimo wszystko się uśmiechały. I wtedy pojawiły się one: babcia, która dotychczas odwiedzała wnuki raz do roku oraz bezdzietna siostra Magdy, samotnie mieszkająca w Londynie.

Chciały pomóc?

Niezupełnie. Zaczęły się wtrącać, a sytuacja wymagała wrażliwości, tego, żeby dać dzieciom spokój i czas na oswojenie się z tragedią.

W końcu doszło do spotkania w sądzie. Z jakiego powodu?

Chodziło o uregulowanie widzeń z moimi dziećmi. I tu jest problem, bo nie wyobrażam sobie, by odwiedzał je ktoś, kto dopuścił się przestępstwa. Siostra Magdy zabrała wszelkie kosztowności mojej żony z naszego domu, mówiąc dzieciom, że musi to dla nich zabezpieczyć.

Przed kim?

Wygląda na to, że przede mną. Oznacza to, że tatuś jest osobą nieodpowiedzialną. Podkopały mój autorytet, a ja nie mogę sobie na to pozwolić.

Widzi Pan w przyszłości możliwość utrzymywania kontaktów z teściową i szwagierką?

Tak, jeśli usłyszę od polskiego wymiaru sprawiedliwości, że to, co zrobiły, nie jest przestępstwem. Do tego czasu nie życzę sobie, żeby moje dzieci zadawały się z osobami, których morale uważam za bardzo wątpliwe.

Życie w pojedynkę nie jest łatwe. Dopuszcza Pan taką myśl, by znów kochać i być kochanym?

Oczywiście, że tak. Jestem osobą, która nie potrafi żyć bez kobiety. Uważam, że byłoby to nie w porządku wobec siebie samego. Dlaczego miałbym ostatnie lata życia wyrzucać do kosza?

Justyna Podolska

Karolina (33) jest córką aktora z drugiego małżeństwa. Kilka lat temu wyszła za mąż, w 2014 r. urodziła synka Kubę. W tym roku została wiceprezesem Związku Firm Public Relations.

Jedenaście lat młodszą Magdę Gotowiecką, swoją trzecią żonę, Jacek poznał w 2002 r. Jadąc do Gdańska zatrzymał się w Toruniu, by coś zjeść i odpocząć. Tak trafił do jednej z restauracji. Gdy otworzył drzwi, zobaczył atrakcyjną blondynkę.

– Na jej widok oniemiałem z wrażenia. Patrzyliśmy na siebie chyba ze cztery minuty. Pamiętam, że podali mi herbatę, a ja z wrażenia zamiast do filiżanki, wysypałem cukier na stół – wspominał aktor.

Po ponad miesiącu znajomości zdecydowali się razem zamieszkać, a w 2009 r. wzięli ślub. Para doczekała się dwójki dzieci: Jacka (13) i Magdy (10). Po śmierci żony aktor zamieścił na Facebooku wzruszający wpis: „Słońce moje zgasło”.

Na żywo

Zobacz również

  • Przez wiele lat jako terapeutka słuchała uważnie ludzi. Czy to doświadczenie inspiruje Panią Karolinę do pisania? Mówi, że tak. Podobno najlepsze scenariusze pisze samo życie. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.