Reklama
  • Środa, 15 lutego (08:00)

    Jacek Borkowski. Znów chce kochać

Żal po stracie żony nie minął, ale aktor stara się powoli oswajać żałobę. Priorytetem są dla niego dzieci. To z ich powodu spotkał się w sądzie z rodziną zmarłej. Przyznaje też, że myśli... o nowej miłości.

Ten rok jest dla Jacka Borkowskiego (57) wyjątkowo trudny. W styczniu zmarła jego ukochana żona Magda. Aktor nie może pogodzić się z tą stratą, ale ze względu na dzieci: Magdę i Jacka, stara się patrzeć w przyszłość optymistycznie. Jest jednak coś, co spędza mu sen z powiek. To rodzina zmarłej.

Reklama

Relacje z nimi są tak napięte, że konieczne było szukanie sprawiedliwości w sądzie. Artysta zdradził „Na żywo”, dlaczego ma pretensje do teściowej i szwagierki, jak radzi sobie z codziennością, a także czy chciałby się jeszcze kiedyś zakochać.

Jaki to był rok?

Najgorszy w moim życiu. Gorszego nie pamiętam. Za chwilę minie rok, kiedy Magda trafiła do szpitala...

Przypomina Pan sobie swoją ostatnią rozmowę z żoną?

Owszem. Pamiętam, że kompletnie nie dopuszczaliśmy do wiadomości tego, że rodzaj białaczki, na którą zachorowała Madzia, zdarza się raz na milion. Dzień przed jej odejściem rozmawialiśmy o przyszłości. W ciągu kilku następnych godzin nastąpiła całkowita niewydolność organizmu.

Przyjął Pan to do wiadomości?

Tak, ale nadzieja umiera ostatnia. Niestety, nie stał się cud.

Często opowiada Pan swoim pociechom o ich mamie?

Oczywiście, ale doprowadziłem do tego, że są to wspomnienia pozytywne, wywołujące radość. Nie wprowadzają destrukcji psychicznej. Nie siedzimy i nie płaczemy, tylko z uśmiechem wspominamy wspólne wyjazdy, zdarzenia. Pogodne, dobre chwile, kiedy byliśmy razem.

Jak wychowuje Pan dzieci?

Chcę być dla nich partnerem, a nie wychowawcą. Dzięki temu nie buntują się, nie zamykają się w sobie, by coś ukryć. Staramy się wszystkie problemy rozwiązywać wspólnie.

Ostatnio ktoś próbuje zaburzyć Panu te dobre kontakty.

To prawda. Po śmierci Magdy nie mogłem dopuścić do ruiny w psychice dzieci. Skupiłem się na tym, by mimo wszystko się uśmiechały. I wtedy pojawiły się one: babcia, która dotychczas odwiedzała wnuki raz do roku oraz bezdzietna siostra Magdy, samotnie mieszkająca w Londynie.

Chciały pomóc?

Niezupełnie. Zaczęły się wtrącać, a sytuacja wymagała wrażliwości, tego, żeby dać dzieciom spokój i czas na oswojenie się z tragedią.

W końcu doszło do spotkania w sądzie. Z jakiego powodu?

Chodziło o uregulowanie widzeń z moimi dziećmi. I tu jest problem, bo nie wyobrażam sobie, by odwiedzał je ktoś, kto dopuścił się przestępstwa. Siostra Magdy zabrała wszelkie kosztowności mojej żony z naszego domu, mówiąc dzieciom, że musi to dla nich zabezpieczyć.

Przed kim?

Wygląda na to, że przede mną. Oznacza to, że tatuś jest osobą nieodpowiedzialną. Podkopały mój autorytet, a ja nie mogę sobie na to pozwolić.

Widzi Pan w przyszłości możliwość utrzymywania kontaktów z teściową i szwagierką?

Tak, jeśli usłyszę od polskiego wymiaru sprawiedliwości, że to, co zrobiły, nie jest przestępstwem. Do tego czasu nie życzę sobie, żeby moje dzieci zadawały się z osobami, których morale uważam za bardzo wątpliwe.

Życie w pojedynkę nie jest łatwe. Dopuszcza Pan taką myśl, by znów kochać i być kochanym?

Oczywiście, że tak. Jestem osobą, która nie potrafi żyć bez kobiety. Uważam, że byłoby to nie w porządku wobec siebie samego. Dlaczego miałbym ostatnie lata życia wyrzucać do kosza?

Justyna Podolska

Karolina (33) jest córką aktora z drugiego małżeństwa. Kilka lat temu wyszła za mąż, w 2014 r. urodziła synka Kubę. W tym roku została wiceprezesem Związku Firm Public Relations.

Jedenaście lat młodszą Magdę Gotowiecką, swoją trzecią żonę, Jacek poznał w 2002 r. Jadąc do Gdańska zatrzymał się w Toruniu, by coś zjeść i odpocząć. Tak trafił do jednej z restauracji. Gdy otworzył drzwi, zobaczył atrakcyjną blondynkę.

– Na jej widok oniemiałem z wrażenia. Patrzyliśmy na siebie chyba ze cztery minuty. Pamiętam, że podali mi herbatę, a ja z wrażenia zamiast do filiżanki, wysypałem cukier na stół – wspominał aktor.

Po ponad miesiącu znajomości zdecydowali się razem zamieszkać, a w 2009 r. wzięli ślub. Para doczekała się dwójki dzieci: Jacka (13) i Magdy (10). Po śmierci żony aktor zamieścił na Facebooku wzruszający wpis: „Słońce moje zgasło”.

Na żywo

Zobacz również

  • Gdy po ukończeniu liceum opuszczał rodzinny dom w Krakowie, mama dała mu łańcuszek z krzyżykiem. To dla niego był ważny życiowy drogowskaz. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.