Reklama
  • Środa, 1 marca (11:05)

    Joanna Jabłczyńska: Na sali sądowej nikt mi się nie przygląda

Karierę zaczęła jako 7-latka w zespole Fasolki. Występowała w programie Tik-Tak, prowadziła Teleranek dla dzieci, a dzisiaj… chodzi w todze. Joanna Jabłczyńska (31) z zawodu jest prawniczką i ma swoją kancelarię radcowską. Mimo to od 13 lat gra w serialu Na Wspólnej. Rewii opowiada, dlaczego prawo, a nie aktorstwo jest jej największą pasją i dlaczego tak łatwo wierzy ludziom…

Reklama

Przejmuje się Pani komentarzami w internecie?

Przejmuję się, bo są przykre. Dlatego staram się ich nie czytać. Najgorzej jest, kiedy wyssane z palca brednie wypisują ludzie, którzy mnie nie znają. Tak jakby uważali mnie za kogoś, kto nie ma emocji, uczuć czy rodziny, która potem przeżywa te wpisy.

Co Pani mówi, kiedy ktoś pyta, kim Pani jest z zawodu?

Jestem radcą prawnym. Skończyłam studia prawnicze, zdałam państwowy egzamin radcowski. Dłużej zajmuję się aktorstwem, ale nigdy się go nie uczyłam. Traktuję je jak hobby, odskocznię od tego, z czym mam do czynienia w zawodzie radcy.

Podczas rozprawy sędzia podejrzliwie na Panią spogląda?

Że niby patrzy z szyderczym uśmieszkiem, jakby chciał zapytać: Co ta aktoreczka tu robi? Nie. Sędziowie absolutnie nigdy tak na mnie nie spoglądają, a przynajmniej tego nie odczułam. Robię wszystko, by być perfekcyjnie przygotowana do swojej pracy i nie dać się zagiąć.

Z czego ma Pani więcej pieniędzy: z zawodu radcy, czy z aktorstwa?

Z aktorstwa. Ale to nie znaczy, że będę się go trzymała kurczowo, bo i tak nie wydaję tego, co zarabiam. Nie mam zachcianek. Obym tylko miała dach nad głową, rower i trochę pieniędzy na podróże. Moja praca jest przede wszystkim moją pasją, a pieniądze miłym dodatkiem.

Ile ma Pani par butów?

Zależy jakich. Sportowych z 15, a wizytowych 5–6. Gdyby nie moja przyjaciółka projektantka, na wszystkich imprezach prezentowałabym się jak strach na wróble. Dzięki temu, że mi szyje ubrania, jakoś wyglądam.

Od kiedy jeździ Pani na rowerze?

Jeżdżę od 8 lat. Punktem zwrotnym był rower, który dostałam od mojego chłopaka na przeprosiny. Do mnie, niestety, łatwo wrócić. Wrócił więc z prezentem, a ja wróciłam do niego. Naiwna jestem pod tym względem. Żyję wizją wielkiej miłości, takiej na zawsze…

Zobacz również

  • Zaangażowała się w kampanię społeczną Ogólnopolskiej Organizacji Kwiat Kobiecości, by ratować kobiety przed rakiem szyjki macicy. Tegoroczna akcja przebiega pod hasłem: „Wpadnij na... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.