Reklama
  • Czwartek, 16 lutego (14:00)

    Katarzyna Chrzanowska. Szczęście znalazła w Hiszpanii

Niedawno przeprowadziła się Pani do Hiszpanii. Czy miało to związek z zamachami w Paryżu?

Reklama

Od dłuższego czasu czułam, że nadchodzi czas na zmiany. Decyzję o sprzedaży domu we Francji podjęłam pod koniec 2014 roku, a w Hiszpanii zamieszkałam niecały rok później. Teraz wiem, że czuwała nade mną szczęśliwa gwiazda, bo przeprowadziłam się we właściwym momencie. Widzę, jak straszną traumę przeżyli moi przyjaciele z Paryża w związku z zamachami i nie wyobrażam sobie, żebym miała teraz np. czekać w domu na powrót córek z uczelni.

A nie myślała Pani o powrocie do Polski?

Rozważałam i taki scenariusz. Szukając miejsca dla siebie w Warszawie, doszłam do wniosku, że to już nie jest moje miasto. W końcu wybór padł na Hiszpanię, gdzie mam wielu przyjaciół i mnóstwo życzliwości wokół siebie.

Jak mieszka się w słonecznej Andaluzji?

Kupiłam domek moich marzeń. Od dzieciństwa marzyłam o takim z widokiem na morze i zawsze chciałam mieć wokół siebie ludzi, którzy po prostu są szczęśliwi, że żyją… No i dopięłam swego – jestem zachwycona tutejszym klimatem i życzliwością.

To jest nowa przygoda w moim życiu, dar od losu i wyzwanie, bo chcę się nauczyć języka. Poznać nową kulturę. Oczywiście mam kontakt ze środowiskiem aktorskim w Polsce i plany zawodowe. Może teraz będę miała czas, żeby dokończyć moje scenariusze.

Dla przyjaciół z Polski Pani dom z pewnością jest i zawsze będzie oazą odpoczynku?

To prawda. Uważam, że dom musi być wypełniony ludźmi i zwierzętami. Mam przy sobie dwa ukochane psy, które znalazłam 5 lat temu w czasie wakacji na Krecie. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości dołączą do nas również córki.

Podobnie jak Pani wybrały artystyczne kierunki studiów?

Dla Stefanii, która jest pasjonatką rzeźby, byłoby tutaj idealne miejsce do pracy. Rzeźby w Hiszpanii są obecne na każdym skwerze, więc widać, że ten zawód jest tutaj bardzo potrzebny. Poznałam nawet kilku rzeźbiarzy, którzy robią wystawy na całym świecie, więc te kontakty pewnie zainteresują moją córkę i dadzą jej inspirację. Poza tym myślę, że ciepły klimat sprzyja wszelkiej twórczości.

A co z drugą córką – Celiną?

Celinka ma w Polsce chłopaka, więc na razie nie wiadomo, gdzie osiądzie na stałe. Natomiast na pewno będzie się tutaj dokształcać, ponieważ w Maladze jest świetny wydział fotografii.

Boi się Pani planowania?

Cieszę się tym, co mam w danej chwili i nie myślę, co będzie w dalszej przyszłości. Tym bardziej, że z mężem mieliśmy tyle planów, które runęły w gruzach w ciągu jednej sekundy. To samo dotyczy pracy. Gdybym miała ciekawą propozycję, na pewno bym z niej skorzystała i przyjechała do Polski na dłużej.

Ale na razie korzystam z tego, że w Polsce jest np. mróz, a tutaj mam 25 stopni. Moje psy są przeszczęśliwe, a ja wdrażam się w nowe życie. Nauka hiszpańskiego idzie mi coraz lepiej – bardzo pomaga mi znajomość francuskiego.

Może jednak ma Pani jakąś wymarzoną rolę filmową?

Zawsze traktowałam ten zawód jak spotkanie z ciekawymi ludźmi i faktycznie moje kontakty zawodowe przekształcały się w prywatne relacje. Film już dawno się skończył.

Przyjaźnie trwają do dzisiaj. To jest dla mnie największa nagroda zawodowa. A jeśli chodzi o role, to chciałabym pokazać moje możliwości aktorskie, które we mnie drzemią, bo wszystkich jeszcze nie ujawniłam.

Rozm. Dorota Czerwińska

Katarzyna Chrzanowska personalia

Urodzona: 11 października 1963 roku w Warszawie.

Kariera: absolwentka PWST w Warszawie (1986 rok). Popularność przyniosła jej rola Ewy Werner w serialu telewizji Polsat „Adam i Ewa” (2000–2001), stworzyła tam parę serialową z nieżyjącym już Waldemarem Goszczem.

Grała też w wielu filmach oraz serialach („Pierwsza miłość”, „Pensjonat pod Różą”, „Prawo Agaty”, „Listy do M. 2”). Przez ostatnie lata mieszkała we Francji, skąd przeniosła się do Hiszpanii.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Monika zalewska, reporterka „Wydarzeń”, jest ekspertką od spraw medycznych. Dlatego właśnie ją zapytaliśmy, czy w obliczu nowych pomysłów ministra zdrowia pacjenci mają powody do obaw. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.