Reklama
  • Środa, 19 kwietnia (11:06)

    Krystyna Sienkiewicz. Nie roztkliwiam się nad sobą

Mówią o Pani: kobieta wielu talentów. Zgadza się Pani z tym twierdzeniem?

Z grzeczności nie zaprzeczę, choć nigdy nie byłam zarozumiała i zawsze dziwiłam się, że potrafię nie tylko nieźle rysować i śpiewać, ale też rozbawiać widzów na scenie, co dawało mi największą przyjemność i satysfakcję. Zawsze powtarzam, że wszystko, co dobre mam po swojej mamie. Urodę i poczucie humoru również.

Reklama

Uroda pomagała czy raczej była przeszkodą w Pani aktorskiej karierze?

Nigdy nie narzekałam na brak ciekawych propozycji, z drugiej strony – nie pchałam się z łokciami na scenę czy przed kamerę. Kariera za wszelką cenę? To nie dla mnie. Nie zaliczałam się do aktorek, o których mówiono „raz da i gwiazda”, choć okazje ku temu oczywiście były. Do wszystkiego doszłam sama. Zawsze byłam bardzo pracowitą i zabieganą osobą – praca była dla mnie rodzajem modlitwy, tym bardziej, że Kościół nigdy nie był mi po drodze.

Dlaczego?

Po tym, co przeszłam w dzieciństwie, trudno, żebym myślała inaczej. Jako kilkuletnia dziewczynka straciłam rodziców i znalazłam się w sierocińcu razem ze swoim starszym bratem Rysiem. To był dla mnie koszmarny czas, a ja nie mogłam zrozumieć, że Pan Bóg mógł na tak wielką krzywdę pozwolić. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że on, który wszystko może, nie ma na nosie okularów. Do dziś zresztą się dziwię, dlaczego księża w ramach pokuty nie mówią ludziom, że mają zrobić coś dobrego dla innych. U nas wystarczy po spowiedzi odklepać trzy zdrowaśki, by mieć odpuszczone grzechy.

Długo rozpamiętywała Pani zdarzenia z dzieciństwa?

Nie było powodu, by taplać się w swoim nieszczęściu, niepotrzebnie rozdrapywać rany. Musiałam szybko dorosnąć, a w trudnych momentach ratował mnie śmiech, który zawsze dodawał mi sił. Dzięki temu zachowałam pogodę ducha oraz wieczny, niekończący się optymizm.

Nawet po przebytym udarze?

Nawet! Kiedy leżałam w szpitalu, nie załamałam się, nie roztkliwiałam nad sobą. Często śmiałam się, a że mówienie sprawiało mi olbrzymi kłopot, z przyjemnością skupiłam się na rysowaniu swoich ukochanych aniołków. Dzięki temu pokazywałam innym pacjentom, że nie wolno się poddawać i trzeba walczyć o siebie.

O tym też jest Pani najnowsza autobiograficzna książka „Skrawki” –  o czerpaniu radości w każdym momencie życia.

Zaczęłam ją pisać niedługo po udarze, bo chciałam dać ludziom trochę nadziei i radości. Zbyt dużo naokoło widzę smutku! Czasem żartuję, że jestem lekarzem dusz, leczę i uzdrawiam innych śmiechem. Stąd potrzeba napisania takiej książki, która pokazuje, że mimo przeciwności losu i różnych okropieństw, które nas spotykają, można czerpać radość i być szczęśliwym.

To jaki jest sposób na szczęśliwe, udane życie?

Akceptować i polubić siebie takim, jakim się jest. Często się uśmiechać. To święta prawda, że śmiech to zdrowie, pozwalający utrzymywać pogodę ducha we wszystkie dni. Mnie cieszy wiele rzeczy: mój piękny duży dom z ogrodem, kochane zwierzaki czy rośliny, które hoduję. Jak również nasza rozmowa. Co prawda mamy teraz zimę, łupie mnie w kościach, ale nie ma dnia, żebym się nie uśmiechała.

Czy czegoś w życiu Pani żałuje?

Może tego, że nie związałam się z jednym facetem, ale to odległa już przeszłość i nie ma co się nad tym rozwodzić. Ja ciągle – mimo przebytych chorób – jestem szczęśliwą osobą, na domiar ciągle zajętą przypominaniem sobie słów, które zapomniałam po udarze. Nie przeszkadza mi to, że codziennie rano połykam sześć różnych pastylek, co jest pewną nowością. W swoim długim życiu rzadko kiedy chorowałam, nigdy nie bolała mnie głowa i do dziś nie wiem, co to katar. Rozm. Artur Krasicki

Krystyna Sienkiewicz personalia

Urodzona: 14 lutego 1935 roku w Ostrowi Mazowieckiej. Kariera: Na scenie zadebiutowała w czasie studiów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, w dniu 1 września 1955 roku zastąpiła chorą koleżankę w Studenckim Teatrze Satyryków. Od tamtej pory zagrała w wielu filmach i serialach (m.in. „Rzeczpospolita babska”, „Rodzina Leśniewskich”, „Graczykowie”).

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Talent do bawienia innych odziedziczył po mamie. Od lat ciągle w drodze, bo publiczność wciąż go kocha. Prywatnie kochający mąż i oddany ojciec. więcej

Wasze komentarze: 2,

przeczytane przez: 26 osób Dodaj komentarz
xcvbxcvb

~xcvbxcvb -

zfgzfgxcvbxcvbxcvbxcvb

xcvbxcvb

~xcvbxcvb -

zfgzfgxcvbxcvbxcvbxcvb