Reklama
  • Wtorek, 14 marca (14:00)

    Magdalena Cielecka: Kostium dodaje skrzydeł

Z niecierpliwością czekamy na chyba najgorętszą premierę wiosny. W „Belle Epoque” zobaczymy Magdalenę cielecką. Udało nam się porozmawiać z aktorką na planie serialu.

Reklama

Rzadko się Pani zdarza, oczywiście nie licząc przedstawień Teatru Telewizji, występować w kostiumowych produkcjach. Jak Pani się czuje w anturażu serialu „Belle Epoque”?

Rzeczywiście, w ostatnich latach nie ma zbyt wielu okazji, by w Polsce grać w tego rodzaju produkcjach. Ostatnią chyba była „Hiszpanka” Łukasza Barczyka. A ja kostiumową rolę zagrałam w „Czasie honoru”, serialu opowiadającym o II wojnie światowej.

Odejście od filmów i seriali kostiumowych zapewne wiąże się z kosztami, które ze sobą niosą, ale także z obawami twórców, że taka forma opowieści nie będzie atrakcyjna dla widzów. Tymczasem, moim zdaniem, właśnie ona jest ciekawa i przykuwająca uwagę.

To prawda, w końcu w latach siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych to właśnie takie filmy i seriale święciły triumfy…

Tak, chociażby „Rodzina Połanieckich”, „Lalka”, „Z biegiem lat, z biegiem dni…” stały się serialami niemalże ikonicznymi, uwielbianymi przez wielu widzów. Mam nadzieję, że z „Belle Epoque” też tak będzie. Myślę, że widzowie już trochę się zmęczyli lifestylowymi serialami, dziejącymi się tu i teraz, opowiadającymi o tym, co na co dzień widzimy. No bo ile można?

Tym bardziej się cieszę, że TVN i Akson postanowili zaryzykować i stworzyć kostiumową produkcję. Jej scenariusz jest bardzo interesujący, a na dodatek śledzimy rozwiązywanie zagadek kryminalnych w scenografii charakterystycznej dla Belle Epoque, w której obowiązywał przepiękny styl, szyk, visual.

Taka mieszanka natychmiast przywodzi mi na myśl bardzo stylowe opowieści o Kubie Rozpruwaczu czy Sherlocku Holmesie, a także historie podobne do tych, które opisane zostały choćby w „Pachnidle” Patricka Süskinda.

Jednym słowem, połączenie piękna i niewinności z mrokiem zaprawionym grzechem. Bardzo się cieszę, że dostałam propozycję udziału w tym serialu. Dla każdego aktora ogromną frajdą jest granie w kostiumach, szansa na zanurzenie się w zupełnie innej rzeczywistości.

W tego typu produkcji musimy nieco inaczej budować rolę – nie możemy korzystać z naszych współczesnych doświadczeń, motoryki. Strój wymusza inny sposób poruszania się, gestykulowania.

I jak się Pani w tym odnalazła?

Szczerze mówiąc, jak ryba w wodzie! Miałam już pewne doświadczenia z tego typu rolami, z którymi zetknęłam się na początku mojej kariery w teatrze, ale przede wszystkim lubię grać w kostiumie. Bardzo pomaga mi w tworzeniu roli, „otwiera” postać.

Zawsze chcę szybko dostać swój strój – to on mi podpowiada, kim jest postać przeze mnie grana. No bo to, jak ktoś wygląda, jak jest ubrany, wiele o nim mówi.

Mój ubiór w „Belle Epoque” od razu informuje, że moja bohaterka pochodzi z wyższych sfer. Choć muszę przyznać, że zakładanie kostiumów, w których widzowie będą mogli zobaczyć Konstancję, trwa niezwykle długo.

Gorset?

Oczywiście!

Ale słyszałam, że najdłużej trwa misterne przygotowywanie fryzur. Podobno w Pani przypadku zajmuje to aż półtorej godziny...

To prawda. Zanim pojawiam się przed kamerą, upływa około trzech godzin. Samo ubieranie trwa prawie godzinę i… wymaga kilku osób do pomocy. Te gorsety, warstwy halek, spódnic. A swoją drogą, kostiumy, które przygotowała Małgorzata Zacharska, są prawdziwymi dziełami sztuki – są niezwykle misternie uszyte, a zdobią je tysiące guziczków i haftek.

Czasami razem z paniami, które pomagają mi się ubierać, przez kilka minut zachodzimy w głowę, co do czego powinno zostać przypięte. Urocze szczególiki…

Chyba dużą przyjemnością jest uczestniczenie w czymś tak niebanalnym?

Tak, choć bywa też męką. W przerwie między zdjęciami trudno jest wygodnie usiąść, czy chociażby skorzystać z toalety. Albo spokojnie zjeść, bez drżenia, że zaraz się coś poplami. Ale taki strój determinuje to, o czym już wcześniej wspominałam – wszyscy chodzimy wyprostowani, odmiennie gestykulujemy.

Zupełnie inaczej podaje się rękę przyobleczoną w rękawiczkę, czy taką dłonią sięga po filiżankę z herbatą...

Rozm: Hanna Miłkowska

Świat Seriali

Zobacz również

  • „Mam 36 lat i nie muszę grać w tym, do czego nie mam przekonania”, mówi SHOW gwiazda „M jak miłość” i zdradza jaką jest żoną, jaką matką, i jaką kobietą... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.