Reklama
  • Środa, 1 lutego (09:40)

    Małgorzata Ostrowska. Powrót do lat 80.

Miała 11 lat, gdy zaczęła śpiewać. Nasze serca podbiła ostrą, rockową „Szklaną pogodą”. W tym roku obchodzi 35-lecie pracy: jej będzie poświęcony odcinek specjalny programu „Jaka to melodia?”.

Reklama

Ten rok to Twój jubileusz. Od początku kariery wylansowałaś mnóstwo przebojów. Zarówno z Lombardem, jak i po rozstaniu z zespołem. Wśród nich są takie, które na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej. Niektórym pomogły przetrwać lub zmienić życie na lepsze.

Bardzo miło mi to słyszeć. Nie ukrywam, że liczba tych lat trochę mnie przeraziła, ale z drugiej strony jest chyba imponująca.

Jeden z takich szlagierów powstał na potrzeby kultowego filmu „Podróże Pana Kleksa”.

„Meluzynie”, którą masz na myśli, też niedawno stuknęła „trzydziestka”. Długo prosili mnie fani o to, bym włączyła ją do repertuaru. Uległam i kilka lat temu nagrałam ją w nowej aranżacji, zarejestrowałam nawet na płycie, a żaden mój koncert nie może obejść się bez tego numeru.

Pamiętajmy, w jakich czasach były kręcone filmy o panu Kleksie. Nie towarzyszyły im skomplikowane efekty specjalne. Dzięki temu w widzach uruchamiała się magiczna siła wyobraźni. A wyobraźnia dziecka jest nieskończona. Szkoda, że zapominają o tym twórcy dzisiejszych, wypasionych produkcji filmowych dla najmłodszych.

Myślę, że właśnie dlatego tamte filmy i piosenki stały się ponadczasowe.

W „Podróżach...” zagrałaś królową Abę, władczynię podmorskiej głębiny. Co za ironia, bo podobno boisz się wody?

To prawda. Lubię jej towarzystwo, trochę nawet pływam, ale czuję respekt przed wielkimi akwenami. Wolę poleżeć na piachu nad ciepłym morzem. Dlatego do programu „Jaka to melodia?” włożyłam tak wiosenne nakrycie głowy, by odstraszyć zimę, za którą nie przepadam.

Patrząc na Ciebie, świętującą taki jubileusz, można odnieść wrażenie, że śpiewasz od kołyski.

Dziękuję, to bardzo miłe.

Może sekret tkwi w tym, że używasz kosmetyków... własnej produkcji?

Rzeczywiście od dwóch lat po inne nie sięgam. Jest to bardzo fajna zabawa, która jednak wymaga ode mnie ciągłego pogłębiania wiedzy na temat kosmetologii. Stworzyłam sobie w domu małe laboratorium. Mieszam składniki, podgrzewam, a później na sobie eksperymentuję.

Gdzie je kupię?

Ja je tworzę tylko dla potrzeb własnych i przyjaciół.

Wróćmy do Twojego jubileuszu. To także święto Twoich fanów. Szykujesz dla nich jakąś niespodziankę?

Tak, choć ujrzy ona światło dzienne już po obchodach rocznicowych. Pracuję nad nowym materiałem. Repertuar jest w zasadzie gotowy, ale jak to w pracy twórczej bywa, być może będziemy go jeszcze na gorąco weryfikować...

Zdradzę tyle, że chciałabym wrócić w muzyczny klimat lat 80., ale widziany z perspektywy dnia dzisiejszego okiem młodych ludzi. Trudno mi o nim mówić, bo to rzeczy świeże i jestem do nich nastawiona zbyt emocjonalnie.

Skoro mowa o świeżości... Niedawno zamieniłaś mikrofon na pędzel.

To był mój debiut. Na prośbę fundacji Zaczytani.org wymalowałam na ławce ilustrację do wiersza Jana Brzechwy „Ciotka Danuta”. Jeszcze nie wiem, gdzie będzie ona stała, ale mam nadzieję, że spodoba się tym, którzy będą mieli okazję na niej przysiąść.

Szczególnie tym, w których dusza dziecka dzielnie się trzyma i pamiętają wierszyki poety. Nie ukrywam, że tak mi się to malowanie spodobało, że postanowiłam zakupić sztalugi i farby.

W wolnej chwili będę przenosiła swoje myśli na płótno. Ale bez obaw, muzyki nie porzucam. Zresztą po tylu latach po prostu się nie da.

Rozmawiał Marcin Kalita

Tele Tydzień

Zobacz również

  • Talent do bawienia innych odziedziczył po mamie. Od lat ciągle w drodze, bo publiczność wciąż go kocha. Prywatnie kochający mąż i oddany ojciec. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.