Reklama
  • Poniedziałek, 14 marca (13:05)

    Marek Bukowski: Grunt to się przystosować

Marka Bukowskiego zobaczymy w serialu „Przyjaciółki”. Aktor wraca także na plan „Na dobre i na złe”. Nam zdradza, co robi w wolnych chwilach i czym lubi się dzielić z fanami.

Reklama

Kim jest bohater, w którego wciela się Pan w produkcji Polsatu?

Janek to mężczyzna po przejściach, ale z ustabilizowanym życiem zawodowym. Przyjaciel Zuzy z dzieciństwa. Spotkają się po latach i dawna znajomość zacznie się odradzać.

Czyżby stara miłość nie rdzewiała?

Nie, w przeszłości nie było między nimi uczucia. Po prostu odkryją, że stali się zupełnie innymi ludźmi, niż kiedyś się na to zanosiło. Ten fakt ich zaskoczy i zaciekawi.

Partner Zuzy, Jerzy, grany przez Mariusza Bonaszewskiego, będzie miał powody do zazdrości?

Szczerze mówiąc, sam do końca nie wiem, w jakim kierunku potoczy się ten wątek. Jedno jest pewne – na początku Zuzę i Jana będzie łączyła tylko przyjaźń.

Jan jest pasjonatem rajdów...

Rzeczywiście, to facet, który na nudę nie może narzekać. Jego hobby to wspinaczka i samochody. Ta ostatnia pasja jest związana z prowadzonym przez niego biznesem.

Sporo scen kręcili Państwo w aucie. Będziemy świadkami spektakularnych wyścigów?

Jak każdy mężczyzna, Jan będzie chciał popisać się przed swoją koleżanką, dlatego podejmie się kilku ekstremalnych wyczynów. Co więcej, okaże się, że Zuza też lubi poszaleć.

Mieliśmy ogromne szczęście, ponieważ podczas zdjęć plenerowych panowała wspaniała zimowa aura. Myślę, że te sceny zrobią wrażenie na widzach.

Pan, podobnie jak Janek, uprawia sporty podnoszące adrenalinę?

W związku z wolnym zawodem i dziedzinami, w których się realizuję, wystarczy mi adrenaliny. Nie mam takich potrzeb. Wolę tenis, bieganie i piłkę nożną.

Z Anitą Sokołowską spotka się Pan też na planie „Na dobre i na złe”.

Od wielu lat tak się dzieje. Wspólnych scen nie mieliśmy jednak nigdy zbyt wiele, choć nie wiem, jak będzie teraz.

Co wydarzy się u doktora Gawryły?

Chciałbym Pani coś zdradzić, ale nie znam jeszcze scenariusza.

Z inną koleżanką z planu, Aleksandrą Hamkało, zagrał Pan w „Konstruktorze”. Cóż to za projekt?

Film dyplomowy młodego reżysera. Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. To bardzo ciekawe przedsięwzięcie, bo polscy twórcy rzadko kiedy sięgają po gatunek science fiction.

Zaintrygowało mnie zdanie z opisu Pana postaci: „Wiktor całe życie wykorzystywał nowe technologie, będąc jednocześnie miłośnikiem przeszłości”. Co to znaczy?  

Mój bohater jest wynalazcą. Funkcjonuje w świecie zmechanizowanym, odhumanizowanym, ale ma w sobie resztki romantyzmu i sentymentalizmu. Próbuje więc pogodzić te dwie natury.

Jaki jest Pana stosunek do nowych technologii? Nie ma Pan wrażenia, że staliśmy się ich niewolnikami?

Dzięki nim dłużej żyjemy, a na dodatek bardziej komfortowo. Nie powinniśmy wpadać w histerię. Nie uciekniemy od tego. Jestem zwolennikiem przystosowywania się i szukania pozytywów, również rewolucji technologicznej. Trzeba z niej korzystać, choć tak jak ze wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek.

Na swoim oficjalnym profilu na portalu społecznościowym prowadzi Pan cykl „Bukowisko kulturalne”. Skąd się wziął na nie pomysł?

Nie jestem zbyt biegły w mediach społecznościowych, nie mam na to dużo czasu. Ale chciałem dzielić się z widzami wydarzeniami z życia zawodowego.

Przy okazji wpadł mi do głowy pomysł, żeby podzielić się także swoimi zainteresowaniami. Prezentuję w nim filmy i muzykę, która mi się podoba. Dzięki komentarzom dowiaduję się, co z kolei zainteresowało innych, zrobiło na nich wrażenie. Stanowi to dla mnie cenną wymianę spostrzeżeń.

Czeka Pan z niecierpliwością na jakąś filmową premierę?

Mam zaległości, bo ostatnio intensywnie pracuję. Na pewno wybiorę się na nowy film Quentina Tarantino. Ponadto chciałbym zobaczyć „Zjawę”.

Wziął Pan też udział w filmie „Dzień czekolady”. 

Zdjęcia wciąż trwają. To bardzo ciekawa produkcja dla dzieci. I mocno trzymam za nią kciuki. Oprócz mnie występują w niej między in nymi Katarzyna Zawadzka, Katarzyna Kwiatkowska, Magdalena Ciele cka, Dawid Ogrodnik oraz Tomasz Kot. A także wspaniali, utalentowani mali aktorzy.

Teraz w telewizji nastała moda na talent-show dla dzieci. Co Pan o tym sądzi?

Jestem przeciwny tego rodzaju programom. Moim zdaniem wypaczają psychikę dzieci. 

Wiem, że pracuje Pan na kolejnym planie.

Film „Stambuł” to szalone kino, sensacyjno-obyczajowe. Gram policjanta, jak już się nieraz zdarzało i jest to jak zwykle postać bardzo wyrazista.

Rozmawiała Małgorzata Pokrycka

Kurier TV

Zobacz również

  • Widzowie cenią Annę Guzik (40) za naturalność. Swój talent komediowy pokazała w Heli w opałach. W marcu tego roku aktorka została mamą bliźniaczek: Basi i Niny. 2 miesiące po porodzie wróciła na... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.