Reklama
  • Piątek, 18 marca (13:34)

    Marek Horczyczak o życiu i prognozie pogody

Niedoszły archeolog i były bibliotekarz. W życiu stosuje zasadę „Ustąp, aby zwyciężyć”. Jako szef Pogody w Polsacie wprowadził na antenę nie tylko praktyczne informacje, jak wiatr czy deszcz wpływają na samopoczucie, ale i... poezję.

Reklama

Do tej pory myślałam, że jest Pan „tylko” specjalistą od pogody. Tymczasem dobry z Pana narciarz, świetny siatkarz, prawie kowboj, bo gra Pan i na harmonijce ustnej, i na gitarze, karateka, a do tego jeszcze poeta. Czy to wszystko prawda?

Tak, tak. Można by dodać jeszcze parę rzeczy.

Bardzo proszę.

Jestem całkiem dobrym kucharzem. Nigdy natomiast nie umiałem malować ani rysować.

Czyli jest coś, czego Pan nie umie!

Owszem. (śmiech) Natomiast jeśli chodzi o prace w glinie, stali, metalu, to na tym się całkiem dobrze znam. Spawałem kiedyś rzeźby, lepiłem i wypalałem piece. Sprostuję natomiast, że nie uprawiałem karate, tylko chińską sztukę walki – kung-fu.

Ale rozłożyć jednym ciosem Pan w razie czego umie?

Może nie jednym, ale dwoma...

Dla pełnego obrazu – podobno jest Pan fanem świnki Piggy i nie może Pan żyć bez olejku paczuli?

Na temat świnki Piggy to żartowaliśmy z kolegą na antenie, aczkolwiek „Muppety” bardzo lubiłem. Natomiast faktem jest, że moje życie bez olejku paczuli nie istniałoby, bo ten zapach od początku mnie powalił, dotykał najglębszych zmysłów.

Jako pierwszy w Polsce zaczął Pan podawać biomet – wpływ pogody na nasze samopoczucie.

Gdy na Zachodzie moi koledzy dziennikarze zaczęli o tym mówić, robili to z przymrużeniem oka. Tymczasem pogoda naprawdę wpływa na samopoczucie! Pomyślałem sobie – skoro już rozmawiamy o pogodzie i jest ona dla nas ważna, to może warto ludziom powiedzieć, jaki bezpośredni wpływ na ich kondycję ma deszcz, silny wiatr czy upał?

Uczulić, że osoby starsze powinny w określony dzień wziąć leki, zmierzyć ciśnienie, a kierowcy uważać, bo mogą być senni.

Jak na te informacje reagowali widzowie?

Były różne opinie, bo przecież na pogodzie znamy się wszyscy. Ale dla ludzi to było bardzo interesujące. Dla mnie też, bo uważam, że każda pogoda jest dobra.

Pierwszym miejscem, w którym Pan pracował, była biblioteka uniwersytecka. Co Pan tam robił?

Wypożyczałem ludziom książki. Genialna praca! Spotykałem bardzo ciekawych ludzi i naczytałem się za wszystkie czasy.

Pan jest po bibliotekoznawstwie?

Nie, miałem być archeologiem, ale przerwałem studia, bo nie miałem na nie siły. Wiodłem wygodne życie i dopiero w wieku trzydziestu lat zacząłem dorastać. Długo szukałem swojego miejsca w życiu, próbowałem różnych rzeczy.

Pana motto życiowe to: „Ustąp, aby zwyciężyć”. Jak ta filozofia ma się do robienia kariery?

Faktycznie jest to paradoks. Ale taka postawa naprawdę się przydaje w kontaktach w pracy, z kierownictwem. Przekonałem się, że czasami nie ma sensu kruszyć kopii. Lepiej zrobić krok w tył, żeby po pewnym czasie wrócić do tematu.

Rozmawiała Katarzyna Ziemnicka

Tele Tydzień

Zobacz również

  • – Bodo był pierwszą i największą miłością jej życia. Niestety, nie do końca można tu mówić o romantycznej historii... – mówi o swojej bohaterce Patricia Kazadi. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.