Reklama
  • Czwartek, 16 lutego (08:00)

    Natalia Rybicka. Nadszedł czas na wakacje Blondynki

To już trzecia aktorka, która wciela się w postać sympatycznej pani weterynarz z serialu Jedynki. Natalia Rybicka o tym, że zagra Sylwię Kubus, dowiedziała się tuż przed rozpoczęciem zdjęć. Nam zdradza, co sprawiło jej największą trudność i z jakiego powodu zdarzyło jej się płakać.

Reklama

Jak otrzymała Pani angaż do „Blondynki”?

Wszystko odbyło się w wielkiej taje- mnicy. Poszłam na casting, nie wiedząc nawet, o jaką rolę się staram. Podczas zdjęć próbnych też nikt nie chciał zdradzić, co to za projekt. Poinformowano mnie, że zostałam kolejną Blondynką dopiero w momencie, gdy producenci zadzwonili z informacją, że zostałam przez nich wybrana.

Ma Pani swój pomysł na tę rolę? Czy zamierza Pani kontynuować pracę poprzedniczek?

Trzeba prowadzić postać tak, jak widzowie ją pamiętają, bo mam wrażenie, że ludzie polubili tę Sylwię, którą już znają – pogodną, szukającą szczęścia młodą dziewczynę. Ale myślę, że każda z nas ma inną energię, więc moja Blondynka, zwłaszcza w kontaktach z innymi bohaterami, siłą rzeczy nabrała innych barw.

Trudno zastąpić koleżankę po fachu?

Ta ekipa, i nie mówię tylko o aktorach, ale też o członkach zespołu technicznego, jest bardzo zgrana. Część z nich pracuje tam od samego początku, w związku z tym już raz przeżyli zmianę głównej bohaterki (w momencie, gdy Joanna Moro zastąpiła Julię Pietruchę – przyp. red.). Tak czy inaczej, jak się jest gdzieś nowym, to tak zwane „rozkręcenie” zajmuje trochę czasu. Jest to stresujące, ale nie oszukujmy się, to norma w zawodzie aktora, często gramy zastępstwa. Można się przyzwyczaić (śmiech).

Lubi Pani zwierzęta?

Bardzo. U nas w rodzinnym domu zawsze było ich pełno. Od kiedy mieszkam sama, nie jest to już takie proste – mam nietypowe godziny pracy. Przy tak nieregularnym trybie trzeba być skrajnie nieodpowiedzialnym, by wziąć psa. Z kotami jest łatwiej, dlatego zastanawiam się teraz, czy nie przygarnąć jakiegoś sierściucha.

A co z dużymi czworonogami? Nie bała się Pani z nimi pracować?

Wychowano mnie w takim żołnierskim trybie. Jest zadanie, to trzeba je wykonać. Nawet jeśli trochę się obawiałam, to przecież nie mogłam tego pokazać. Weterynarz, który drży na widok gospodarskich zwierząt? To byłby słaby żart. Specjalnie na potrzeby tej produkcji nauczyłam się też jeździć konno. Na początku odczuwałam strach, ale w końcu się udało. Nawet szybko mi poszło (śmiech).

Co sprawiło Pani największy kłopot?

Może to dziwne, ale nigdy dotąd nie prowadziłam samochodu na planie. I jeśli komuś się wydaje, że to odbywa się tak samo, jak w normalnym życiu, jest w błędzie. Trzeba jechać tak, by dało się zrobić dobre ujęcie, stanąć w dokładnie wymierzonym punkcie. Ale muszę oddać sprawiedliwość: bardzo polubiłam moje serialowe auto.

Wcześnie zaczęła Pani karierę. Nie żal Pani dzieciństwa?

Nie było łatwo. Oprócz tego, że chodziłam do szkoły i na treningi sportowe, to jeszcze pracowałam jako aktorka. Do tej pory pamiętam, że z tego powodu spóźniłam się na swój bal gimnazjalny. Bardzo wtedy płakałam, takie wydarzenia zawsze mnie omijały. Generalnie wszyscy na planie traktowali mnie jak dziecko, ale z drugiej strony sporo wymagali. W szkole z rówieśnikami w pewnym momencie przestałam czuć płaszczyznę porozumienia. Dlatego wszędzie czułam się trochę wyobcowana. Ale jestem zadowolona – zdobyłam doświadczenie.

Podobno została Pani aktorką, bo tata pomylił przesłuchania?

Naprawdę tak było. Przeczytał w gazecie, że szukają tańczących dzieci. Na miejscu okazało się, że to przesłuchanie do musicalu „Piotruś Pan”. I trzeba jeszcze zaśpiewać piosenkę, powiedzieć wierszyk. Tak się to zaczęło.

Czuje Pani dumę z osiągnięć zawodowych?

Jestem wiecznie niezadowolona z tego, co robię, z siebie. Poziom krytycyzmu przy skali od 0 do 10? Pełna dziesiątka. Jednak z drugiej strony to daje „kopa” do dalszego rozwoju, sprawdzania własnych możliwości. Czuję nieustanny napęd do działania. Plany? Odpoczynek. Miałam intensywne wakacje z „Blondynką”, teraz sobie robię wakacje blondynki (śmiech). Święta zamierzam spędzić z rodziną, ale potem może gdzieś wyjadę? Uwielbiam takie spontaniczne wycieczki: kupuję bilet i sprawdzam, co się wydarzy.

Rozm. Monika Ustrzycka

Kariera

Na razie moja bohaterka zniknęła z „Na dobre i na złe”. Ale być może Aneta Gniewosz jeszcze powróci, jej wątek nie został zakończony – mówi Natalia Rybicka. – Na premierę czeka też film „Niewidzialne”, w którym zagrałam jedną z trzech głównych bohaterek.

Sylwia (Natalia Rybicka) będzie miała wypadek – spadnie z konia i straci przytomność. Jako pierwszy znajdzie ją Sylwek (Marcin Sztabiński). Palimąka spróbuje wykorzystać bezbronną dziewczynę, ale przepędzi go Dawid (Grzegorz Małecki). Kiedy niczego nieświadoma Kubus otworzy oczy i zobaczy pochylonego nad sobą Springera, spoliczkuje swojego wybawcę. Na szczęście muzyk nie przejmie się jej zachowaniem. Podoba mu się zarówno śliczna pani weterynarz, jak i Majaki. Wkrótce okaże się, że Dawid chce na stałe osiąść we wsi. Czy to on będzie nowym wybrankiem Kubus? Wszystko na to wskazuje.

Kurier TV

Zobacz również

  • Z niecierpliwością czekamy na chyba najgorętszą premierę wiosny. W „Belle Epoque” zobaczymy Magdalenę cielecką. Udało nam się porozmawiać z aktorką na planie serialu. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.