Reklama
  • Wtorek, 21 lutego (08:05)

    O co walczy Agustin Egurrola?

Agustin Egurrola zawsze emanuje pozytywną energią. Ale w „Mam talent!” nie szczędzi uczestnikom konstruktywnych uwag. – Życzę widzom, żeby powstawało coraz więcej mądrych programów, które staną się dla nich inspiracją do działania – mówi.

Uczenie tancerzy nadal sprawia Panu satysfakcję?

To moja największa pasja. Fascy nuje mnie praca z ludźmi, z ich emocjami i wrażliwością. Dobra choreografia pokazuje człowieka takim, jakim jest naprawdę. Otwiera wszystkie drzwi, które go blokują.

Reklama

Jak wyglądają przygotowania choreografii sylwestrowych?

To wyjątkowe zadanie, tak jak ta najbardziej roztańczona noc w roku. Ludzie chcą się wtedy bawić, cieszyć, zapomnieć o troskach. Choreografia odgrywa więc ważną rolę – ma wyeksponować występy, ale też wciągnąć publiczność w dobrą zabawę. Zawsze staram się stworzyć show, które widzowie zapamiętają na długo. Tym razem pracuję nad układami tanecznymi do koncertów sylwestrowych dla TVN w Warszawie i TVP 2 w Zakopanem. To będzie taneczne trzęsienie ziemi!

Należy Pan do osób, które robią postanowienia noworoczne?

Oczywiście! Za to kocham Nowy Rok, że znów można zacząć walkę o marzenia. Zawodowe cele mam dawno wytyczone, dlatego w ten dzień spisuję plany podróżnicze, wakacyjne, rezerwuję czas dla siebie.

Czego zatem życzyłby Pan sobie?

W 2017 r. przypada jubileusz 25-lecia szkół Egurrola Dance Studio. To szczególny czas, w którym będzie się sporo działo. Chciałbym, żeby marcowa premiera mojego pierwszego autorskiego spektaklu teatralnego „Boxality” była sukcesem. To niezwykły projekt, jakiego jeszcze u nas nie było. Mam nadzieję, że stanie się wyznacznikiem nowych standardów. Otwieram też dwie nowe szkoły – w Krakowie i we Wrocławiu.

Moją dewizą jest najwyższa jakość kształcenia, dlatego osobiście nadzoruję proces ich powstawania, dobór kadry, menadżerów i wiele innych szczegółów.

Co oznacza dla Pana ponowna nominacja w kategorii juror w plebiscycie Telekamer „Tele Tygodnia”?

To wielkie wyróżnienie i duma, że po raz kolejny moja praca jako jurora została doceniona. W poprzedniej edycji plebiscytu, cieszyłem się jak dziecko, zdobywając Telekamerę w tej kategorii. Obrona tytułu może okazać się trudniejsza, ale nie tracę nadziei, że telewidzowie zagłosują na mnie.

Nie ma chyba jednak ważniejszego odznaczenia niż Order Uśmiechu?

To najcenniejsza nagroda, jaką zdobyłem, ale też najbardziej zobowiązująca. Kawalerem Orderu Uśmiechu zostaje się na całe życie i nieustannie trzeba udowadniać, że jest się tym, kto na to wyjątkowe wyróżnienie zasłużył. Ciągle pokazywać młodym ludziom, którą drogą iść.

Rozm. Małgorzata Pokrycka

Kurier TV

Zobacz również

  • Mówią o Pani: kobieta wielu talentów. Zgadza się Pani z tym twierdzeniem? Z grzeczności nie zaprzeczę, choć nigdy nie byłam zarozumiała i zawsze dziwiłam się, że potrafię nie tylko nieźle rysować... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.