Reklama
  • Środa, 23 marca (08:05)

    Patricia Kazadi: Spełniły się moje marzenia

Wkrótce zobaczymy ją w jednej z głównych ról w serialu „Bodo”. Patricia Kazadi zdradza nam, co zabawnego wydarzyło się na planie i dlaczego miłosne doświadczenia tak bardzo pomogły jej w pracy przy tej produkcji.

Reklama

Wielu aktorów chciało otrzymać rolę w „Bodo”. Jak Ty zdobyłaś swoją?

Biłam się o nią (śmiech). A tak na poważnie – wiedziałam, że na castingu muszę dać z siebie wszystko i udało się. Choć początkowo, gdy zadzwoniła do mnie agentka i powiedziała, nie wymieniając tytułu, że jest przesłuchanie do serialu, którego akcja toczy się w Polsce w okresie międzywojennym i mam szansę na jedną z głównych ról, zaniemówiłam. Myślałam, że to żart. Dopiero potem dodała, że chodzi o postać etniczną – Reri.

Ile kontrkandydatek pokonałaś?

Wiem, że o tę rolę starało się kilka aktorek również z zagranicy. Wygrałam, ponieważ reżyserowi i produkcji spodobało się to, jak zagrałam pijaną i agresywną Reri. Istotny był również śpiew i taniec.

Jak się przygotowywałaś do pracy na planie?

Etapów było kilka. Od akcentu, z którym mówiła moja bohaterka, po śpiew i taniec. Reri pochodziła z Tahiti, dlatego na początku mówię w serialu tylko po francusku.

Miałam styczność z tym językiem w dzieciństwie, ale od lat go nie używałam. Idąc na casting, starałam się oddać Reri jak najwierniej. Obejrzałam wszystkie filmy z jej udziałem. Później, podczas pracy nad „Bodo” wraz z reżyserem stworzyliśmy kreację, która nie była idealnym odwzorowaniem Tahitanki. Została zainspirowana jej postacią.

Fizycznie też się musiałaś zmienić?

Przychodziłam na plan łysa i w dresie. Do bólu współczesna. Po dwóch godzinach charakteryzacji stawałam się kimś innym. Zakładałam kostium, perukę, makijaż – to niesamowite uczucie, czułam się jak przedwojenna dama.

Chciałabyś się przenieść w tamte czasy?

Zawsze o tym marzyłam. Ta klasa, ten szyk. Wszyscy pięknie się wysławiali, panowie byli szarmanccy, panie – kobiece. Cudownie było choć na chwilę poczuć ten klimat.

Możesz się podzielić jakąś anegdotą z planu?

Najzabawniejsza była scena z psem należącym do głównego bohatera. Nagrywaliśmy ujęcie, w którym szamoczemy się z Eugeniuszem. Bodo dość gwał townie pchnął Reri na łóżko. Pupil uznał, że to się dzieje naprawdę i rzucił się na niego w mojej obronie. A myśmy dalej kręcili.

Nie wiem, jak Tomek się czuł, ale ja z trudem powstrzymałam się od śmiechu. Potem ten olbrzymi zwierzak wskoczył na łóżko i zaczął lizać mnie po twarzy by upewnić się, że nic się nie stało. Kochany pies.

Mimo że zdemolował mi makijaż i fryzurę, byłam nim zauroczona. Nigdy tego nie zapomnę. Kto wie, może zobaczymy to ujęcie na ekranie?

W serialu jest dwóch Bodo. Młodszy, w którego wciela się Antoni Królikowski i starszy – Tomasz Schuchardt. Z którym z nich grasz?

Z Tomkiem. Reri poznała Eugeniusza, gdy był już sławnym artystą. Moja bohaterka pojawi się w 9. odcinku.

Jak Ci się z nim współpracowało?

Od początku dobrze nam się razem grało. Jestem ogromną fanką jego talentu i profesjonalizmu. Był otwarty na propozycje i nie gwiazdorzył, choć mógłby (śmiech). Bardzo ciężko pracowaliśmy. Nie mieliśmy dublerów, nikt też za nas nie podkładał głosu. Każdą piosenkę i każdy taniec wykonaliśmy sami. Choć bywało ciężko, to zabawa na planie była niesamowita.

A kim dla Ciebie była Reri?

Niesamowicie ciepłą, prostolinijną dziewczyną, która pochodziła z małej wioski, a nagle stała się jedną z największych gwiazd Hollywood. I nie było przy niej nikogo, kto by nią pokierował czy pomógł. Gubiła się w tym świecie blichtru.

Bodo to jej pierwsza miłość, w dodatku niezbyt szczęśliwa. Rzuciła dla niego wszystko.

Ty, jako Patricia Kazadi, byłabyś w stanie zaangażować się w związek w ten sposób?

Tak. Jeśli to też byłaby moja pierwsza miłość. Ona poznała go jako młodziutka dziewczyna. Ja mam dwadzieścia siedem lat i kilka miłosnych zauroczeń za sobą. Te doświadczenia pomogły mi wczuć się w rolę. Jednak nie wyobrażam sobie, by ktoś nade mną aż tak zapanował, jak Bodo nad Reri.

Rola w tym serialu to spełnienie twoich marzeń?

Tak. W „Bodo” łączę wszystkie moje pasje: aktorstwo, taniec i śpiew. Ważne jest dla mnie również to, że jako stuprocentowa Polka zawsze chciałam zagrać jakąś postać ważną dla naszej historii. Ze względu na mój wygląd wydawało się to niemożliwe, a tu taki prezent!

Rozmawiała Monika Ustrzycka

Kurier TV
Więcej na temat:Patricia | Bodo | Tak | Tomasz Schuchardt | marzenia | rola | Nie

Zobacz również

  • Widzowie cenią Annę Guzik (40) za naturalność. Swój talent komediowy pokazała w Heli w opałach. W marcu tego roku aktorka została mamą bliźniaczek: Basi i Niny. 2 miesiące po porodzie wróciła na... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.