Reklama
  • Czwartek, 9 marca (13:00)

    Paweł Stasiak: Teraz jestem optymistą!

Gdyby miał Pan podsumować rok, który właśnie minął, to jaki on był dla Pana?

To był bardzo udany rok, mega pracowity. To taka fajna balanga, która zaczęła się z Papa Dance w latach 80. i która trwa do dziś. Graliśmy po kilka koncertów w tygodniu, przydarzył nam się też nowy singiel, a piosenka „Mamy cały świat” świetnie sobie radziła.

Reklama

Jest połączeniem naszej twórczości Papa D. z twórczością producentów ze Szwecji. Chcieliśmy spróbować czegoś nowego, co może dać nam inne spojrzenie na nas samych. Bo drążenie tego samego od 30 lat jest mało twórcze. Dlatego szukaliśmy w tym roku nowych rzeczy. Ale też pamiętaliśmy o tym, skąd jesteśmy i dla kogo śpiewamy.

Dorzućmy do tego Pana debiut aktorski w serialu „Ojciec Mateusz”.

To było w dwusetnym odcinku, w którym zagrałem samego siebie, czyli Pawła Stasiaka z grupy Papa D. Bardzo miło było pojawić się w serialu, który dobrze kojarzy się ludziom, wśród świetnych aktorów, wspaniałej ekipy. Ale wbrew pozorom niełatwo było zagrać siebie, bo musiałem ściśle trzymać się scenariusza.

Starałem się jednak być taki, jakim jestem na co dzień, gdy występuję na scenie: odpowiednio ubrany, uczesany, zrobiony. Natomiast Paweł Stasiak prywatnie jest zupełnie inny.

Na estradzie zawsze radosny, uśmiechnięty. Pełen entuzjazmu. A prywatnie smutas? Kilka lat temu przyznał Pan, że jest pesymistą.

To już przeszłość. Teraz jestem optymistą, ale mocno stąpającym po ziemi. Staram się z każdej sytuacji wybrać jak najwięcej pozytywnych punktów, które mogą mnie cieszyć. Od dłuższego czasu żyję zdrowo, ale nie dlatego, że jest to dzisiaj bardzo modne, czy lekarz kazał mi tak się prowadzić.

Już dawno postawiłem na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, dzięki którym czuję się dobrze, dzięki którym mój organizm jest stabilny, jestem bardziej pewny, mogę więcej zrobić, mogę mieć więcej czasu. To wszystko samo się poukładało i bardzo dobrze z tym się czuję.

Cieszy mnie, że zawsze chce mi się chcieć. Że mam ochotę każdego ranka wstać z łóżka, że mam kolejne pomysły, które realizuję. Jestem w bardzo dobrym punkcie mojego życia. Najlepszym.

Można rzec, że jest Pan szczęściarzem?

Wielkim szczęściarzem. Ale też zdarzyło się sporo różnych sytuacji, po których wielu muzyków wspólnie działających by się już nie podniosło. A nam udało się przetrwać i to jest siłą naszego zespołu. Szanujemy siebie nawzajem, jeden na drugiego może liczyć i zawodowo, i prywatnie. Dotarliśmy się przez te lata, a największym naszym szczęściem jest to, że możemy robić to, co robimy, że granie stało się naszym zawodem.

A nie żałuje Pan, że nie został tancerzem? W końcu chodził Pan do szkoły baletowej.

Nie żałuję. I myślę, że byłbym kiepskim tancerzem. Kiedy byłem w szkole baletowej, to najlepsze oceny miałem z tańca charakterystycznego i ze stepowania. Natomiast klasyka wychodziła mi słabo. Na dodatek byłem dość wątły. Zaraz po skończeniu szkoły, w wieku 18 lat, zacząłem występować z Papa Dance. I tak jest do dziś.

W tym roku skończy Pan 50 lat. Czy jest to moment, w którym wróci Pan do przeszłości, będzie analizował swoje dotychczasowe życie?

Jeśli cokolwiek analizuję, to tylko po to, by wyciągnąć wnioski z błędów, jakie popełniłem. Żeby ich nie popełnić po raz drugi. Zdaję też sobie sprawę, że na wszystkie zdarzenia, które mi się kiedyś przytrafiały, spojrzałbym dzisiaj inaczej i nie dopuściłbym do ich powtórzenia. Bo już jestem na innym etapie i cały świat jest na innym etapie.

Staram się ogarniać wszystko na bieżąco. Staram się być poukładany we wszystkim, co robię. Chcę dalej realizować siebie, tworzyć ciekawe rzeczy, które mnie napędzają. Jestem też kawalerem z odzysku, ale cały czas zakochany, raz szczęśliwie, innym razem mniej szczęśliwie. Ale jestem bezustannie zakochany, bo bez miłości nigdzie się nie ruszam.

A jak ładuje Pan swoje akumulatory?

Przebywając z ludźmi, którzy mają podobne podejście do życia jak ja i są pozytywni.

Rozm. Danuta Kuleszyńska

Paweł Stasiak personalia

Urodzony: 19 listopada 1967 roku w Łodzi.

Kariera: W dzieciństwie był członkiem zespołu taneczno-wokalnego Gawęda, a w 1986 roku został wokalistą zespołu Papa Dance. Po rozpadzie grupy rozpoczął samodzielną karierę jako Mr. Dance.

W 2001 roku reaktywował zespół pod nazwą Papa D., z którym występuje do dziś.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Jako dziecko straciła rodziców. Nie miała szczęścia w miłości, zawiodła ją córka, ma problemy ze zdrowiem. Ale mimo to z jej twarzy nie znika uśmiech. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.