Reklama
  • Środa, 1 marca (13:05)

    Tomasz Stockinger: Podobają mi się... coraz młodsze kobiety

Jest w świetnej formie. I zamierza korzystać z życia, jak nigdy dotąd... Wierzy, że odnajdzie „miłość życia”.

Reklama

20 lat Klanu! Nie ma Pan już dość doktora Lubicza?

Wcale nie próbuję się od niego uwalniać. Wręcz przeciwnie, jestem z niego dumny. Przygotowujemy właśnie 20 sezon serialu. Zobaczymy, co przyszłość przyniesie. Albo w 2017 roku skończymy z przytupem, albo wejdziemy w 21 sezon.

Na razie cieszę się, że mam pracę. Mimo upływu lat, nie narzekam na brak propozycji, i oby tak było już zawsze.

Początek roku zwykle jest czasem, gdy układamy sobie plany na kolejne 12 miesięcy. Pan już je ma?

Chciałbym zagrać w teatrze w jakimś doborowym towarzystwie. Zobaczymy, czy takie propozycje się pojawią, i czy będę miał na nie czas. Przez wiele lat żyłem po to, żeby pracować, teraz chcę coś zmienić w swoim życiu i pracować po to, żeby żyć. W nadchodzącym roku życzę więc sobie, abym był w dobrym zdrowiu, cieszył się dobrym samopoczuciem, mógł dalej trenować tenisa oraz żebym spędzał więcej czasu z przyjaciółmi.

Pewnie wnuczka też by Pan sobie życzył? Byłoby fajnie?

Oczywiście, i cały czas wyczekuję jakichś wieści na temat potomstwa. Chciałbym już zostać dziadkiem. Przydałoby się, żeby młodzi pomyśleli o powiększeniu rodziny, ale kiedy tak się stanie i czy w ogóle, to już pozostawiam ich decyzji.

To pofantazjujmy – jakim dziadkiem chciałby Pan być?

Chciałbym dla tego młodego człowieka być dziadkiem na miarę mojego własnego dziadka Rysia. Pamiętam doskonale lata dzieciństwa, kiedy był on dla mnie wyjątkowo ważny. Dzieci wychwytują doświadczenie i spokój, który płynie bardziej od dziadka niż od ojca. Rodzic częściej bywa zmęczony, zdenerwowany ma różne nastroje.

Mój dziadek nigdy nie miał takich humorów. Zawsze był spokojny i miał dla mnie czas. Zależałoby mi też na tym, żeby obudzić w swoim wnuczku lub wnuczce pasję. Nie tylko tę sportową. Bardziej chodziłoby mi o głód wiedzy i potrzebę poznania świata.

Chciałbym być również dla niego – a może dla niej – tym, kto pokaże co jest w życiu dobre, a co złe. Już czuję, że przede mną jest wyjątkowe zadanie.

A póki co, może zaplanuje Pan sobie jakiś zimowy urlop?

W czasie ferii razem z synem i grupą znajomych wyjedziemy do Austrii na narty. W ten sposób spędzimy czas aktywnie, a przy tym będziemy mogli pogadać o wszystkim, co dzieje się w naszym życiu. To już jest nasza tradycja. Ojciec-syn na niwie sportowej. Zresztą Robert od jakiegoś czasu wziął się porządnie za trening ogólnorozwojowy – crossfit – i z zachwytem przyglądam się jego rezultatom.

Co zmotywowało Pana syna do tak porządnego treningu?

Rok temu, w czasie meczu piłki nożnej, Robert doznał kontuzji. Kolejne miesiące po wypadku wymagały od niego pracy z fizykoterapeutami. Od nich dużo się dowiedział i zaczął bardziej dbać o siebie.

Pan także? Jak na co dzień troszczy się Pan o formę?

Nałogowo wręcz gram w tenisa, i to od lat. Oprócz tego, że staram się żyć i jeść zdrowo, zacząłem też stosować suplementy diety. Od niedawna jestem nawet ambasadorem marki Invex Remedies, która produkuje takie produkty. Czytałem sporo na ten temat i wiem, jak ważne jest uzupełnianie wszelkich niedoborów w naszym organizmie.

Jak wygląda Pana dieta?

Staram się mądrze ją komponować. Z jednej strony słucham swojego organizmu i jem to, na co mam chęć, a z drugiej stosuję się do ogólnie znanych zasad zdrowego żywienia. Na przykład nigdy nie wychodzę z domu bez śniadania, na które najczęściej przygotowuję sobie kaszę jaglaną (skutecznie odkwasza organizm) z dodatkiem bakalii.

Jadam ją od pięciu lat i widzę, że dzięki temu mam lepszą przemianę materii, jestem odporniejszy. A poza tym zdrowy pierwszy posiłek pozwala mi na to, żeby ten drugi był bardziej „grzeszny”.

Czym więc Pan „grzeszy”?

Moją słabością są słodycze. Zawszę skuszę się na kawałek czekolady lub dobrej chałwy.

A udało się Panu wszystko pozamykać w starym roku?

Niestety nie. Na przykład nadal nie znalazł się kupiec na segment, w którym mieszkam. Jednak specjalnie nad tym nie ubolewam. Po prostu będę tu mieszkał, aż znajdzie się ktoś, kto kupi mój dom. Staram się skupiać na tym, na co mam wpływ. Pozostałe kwestie odpuszczam. Będzie co ma być.

A może w Pana życiu zjawił się ktoś wyjątkowy?

Wciąż nie mam takiej osoby. Oczywiście chętnie zakochałbym się. Na razie jednak nie spotkałem kobiety, z którą chciałbym spędzić resztę życia. Ale czuję się coraz młodziej, więc i młodsze panie wpadają mi w oko.

Jakie kobiety robią na Panu największe wrażenie?

Pytano mnie już o to kilkakrotnie, ale zawsze czułem, że wskazywanie na którąś konkretną panią byłoby niesprawiedliwe wobec innych wspaniałych. Dlatego bardziej myślę, że najważniejsze jest to, by kobieta miała w sobie to „coś”. Po prostu trzeba być bardzo uważnym, by tej jedynej nie przegapić.

Rozmawiała Agnieszka Pacuła

Dobry Czas

Zobacz również

  • Gdy po ukończeniu liceum opuszczał rodzinny dom w Krakowie, mama dała mu łańcuszek z krzyżykiem. To dla niego był ważny życiowy drogowskaz. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.