Reklama
  • Wtorek, 24 stycznia 2017 (13:00)

    Wojciech Zieliński: Tęsknię za ogórkową mojej mamy…

Reklama

Zadziorny, odważny i najczęściej obsadzany w rolach twardych facetów. Wojciech Zieliński (37) znany jest widzom z seriali: Służby specjalne, Prokurator, Zbrodnia i od niedawna Na noże. Tu z kolei gra kucharza Jacka. Rewii zdradza, za jakimi specjałami przepada jego 5-letnia córka Marysia i dlaczego nie został… geodetą.

Co w kuchni wychodzi Panu najlepiej?

Mam kilka szybkich i sprawdzonych potraw, które przyrządzam w parowarze – prezencie od mojej mamy. Są to głównie warzywa na różne sposoby, ale też łosoś. Potrafię również zrobić niezłe naleśniki. Kilka osób je pochwaliło, a moja 5-letnia córeczka Marysia wręcz się nimi zajada. Kiedy jest u mnie, robię je niemal non stop.

Lubi Pan tradycyjne polskie potrawy?

Przepadam za rosołem, ale za schabowym już mniej. Staram się nie przesadzać z mięsem. Jem je w piątki, wtedy, kiedy inni poszczą. Tak sobie wymyśliłem na przekór.

Tęskni Pan za domowymi obiadami mamy?

Bardzo! Na szczęście Łódź nie jest daleko od Warszawy, więc odwiedzam rodziców. Moja mama robi najlepszą zupę ogórkową na świecie! Podejrzewam, że wielu znanych kucharzy nie może się z nią równać.

Myślał Pan o tym, co by robił, gdyby nie był Pan aktorem?

Może byłbym kierowcą w hurtowni mojego taty? Niewykluczone, że zostałbym geodetą, bo takie uprawnienia też posiadam. Przez rok nawet pracowałem w tym zawodzie.

Jakim jest Pan ojcem?

Staram się być dobrym tatą. Chcę, by Marysia czuła moją obecność i by niczego w życiu jej nie zabrakło. Córka jest największą miłością mojego życia. Chcę być dla niej najlepszym ojcem na świecie i bardzo się staram, by kiedyś mogła tak o mnie powiedzieć. Mam wrażenie, że jest ze mnie dumna…

Jacek z serialu otwiera własną restaurację. Pan miałby tyle odwagi, by zaczynać wszystko od nowa?

Myślę, że nie jestem tchórzem. Staram się w życiu nie robić niczego wbrew sobie, choć wiadomo, że na co dzień, aby funkcjonować obok innych ludzi, nieraz trzeba iść na kompromisy.

Każdy z nas zaczyna kiedyś od nowa, choć może nie są to tak spektakularne decyzje, jak podejmowane przez bohaterów Na noże. Raz trzeba zakończyć niesatysfakcjonującą pracę, innym razem związek. Najważniejsze, żeby robić to z klasą.

Zobacz również

  • Gdy po ukończeniu liceum opuszczał rodzinny dom w Krakowie, mama dała mu łańcuszek z krzyżykiem. To dla niego był ważny życiowy drogowskaz. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.