Kategorie
Aktorzy

Beata Tyszkiewicz. Chwile wielkiej radości

Kiedyś mówiła, że dama nigdy nie zostaje babcią. Dziś z radością opowiada o wnukach.

W roli babci czuje się znakomicie, ma tylko jeden problem: wnuków nie widuje zbyt często. – Jestem babcią Szymona, który ma w tej chwili osiem i pół roku oraz trzyipółletniego Marcysia. Bardzo rzadko się z nimi widuję, ponieważ na co dzień mieszkają w Szwajcarii – mówi ze smutkiem Beata Tyszkiewicz (77).

W okresie świąteczno-noworocznym córka gwiazdy, Wiktoria Padlewska (38), odwiedziła Warszawę. – Przyjeżdżają zwykle na trzy tygodnie i jest między nami dużo czułości. Dbam o to, żeby wszystko mieli i jestem organizatorem ich życia. Siedzę z notesem i planuję im cały pobyt: kogo zaprosimy, kto ma kiedy przyjść, kiedy idziemy do teatru, do kina, kiedy zobaczymy stadion – opowiada pani Beata.

W czasie wizyty cały swój czas poświęca tylko dla rodziny. – Chcę też, żeby w tym czasie moja córka miała chwilę oddechu dla siebie – dodaje. Jak każda babcia, pani Beata jest zauroczona swoimi wnukami. Uwielbia obdarowywać chłopców prezentami, przygotowuje im pyszne dania, nawet dzierga dla nich na drutach sweterki, czapki i szaliki.

Jakiś czas temu, właśnie ze względu na wnuki, gwiazda postanowiła zmienić samochód. Kupiła większy, by chłopcy mogli komfortowo z nią jeździć. ­– Samochód przede wszystkim jest wysoki i na tylnych siedzeniach mogę wygodnie posadzić w fotelikach swoje wnuki – wyjaśnia aktorka.

Choć długo broniła się przed telefonem komórkowym i internetem, to teraz docenia ich znaczenie. Kiedy Wiktoria z dziećmi jest w Lozannie, wysyła im sms-y, rozmawia przez skype’a. –Niemal każdego dnia dostaję maila. Taki drobiazg, a tyle daje szczęścia – mówi córka gwiazdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *