Kategorie
Celebryci Znane osoby

Martyna Wojciechowska. Jedyny, co ją udomowił

Różni mężczyźni się jej oświadczali i obiecywali złote góry.

Poznali się w 2007 roku podczas wyprawy do Egiptu. Wtedy to Martynę Wojciechowską (42), dziennikarkę i zapaloną podróżniczkę, zafascynował Jerzy Błaszczyk (†46), skromny informatyk, a jednocześnie rekordzista Polski w nurkowaniu. Ona przygotowywała reportaż dla swojego pisma, którego bohaterem miał być właśnie on.

Zawsze miała słabość do silnych i zdecydowanych mężczyzn. Taki był właśnie Jerzy Błaszczyk. Podczas wyprawy robił wszystko to, o czym ona nie zdążyła nawet jeszcze pomyśleć. I tym ją ujął. – Niczego mi nie obiecywał poza poszukiwaniem wrażeń – wspomina. – Nawet nie próbował mnie poderwać! A przecież wielokrotnie mężczyźni się jej oświadczali, obiecywali przysłowiowe złote góry. Ona jednak nigdy nie chciała, by mężczyzna cokolwiek jej zapewniał.

To ona miała naturę zdobywcy

– Mnie się nie bierze – protestowała. – To ja decyduję, z kim chcę być! Tak została wychowana przez rodziców, którzy dawali jej mnóstwo miłości i akceptacji. Zawsze też mieli do niej ogromne zaufanie i nie krytykowali jej decyzji. Mimo że jako nastolatka przeżywała okres buntu i uważała, że nikt jej nie rozumie. To były początki jej ucieczek, które przekształciły się w późniejsze podróże na krańce świata. Odkąd pojawiła się na szklanym ekranie, budziła emocje.

Jej programy odnosiły sukcesy, ale ona płaciła za te sukcesy bardzo wysoką cenę. W 2004 roku podczas wyprawy do Islandii w wypadku samochodowym złamała kręgosłup. Jej kolega operator zginął. Bardzo długo dochodziła do zdrowia, musiała przejść kilka skomplikowanych operacji. W 2011 roku zapadła na ciężką chorobę tropikalną, której nawrót nastąpił niedawno.

Nigdy jednak nie narzekała na los, bo uważała, że te doświadczenia wzmacniają jej charakter

– Gdyby nie te przejścia, nie byłabym dzisiaj tym, kim jestem. Nas kształtują kolejne doświadczenia i wspomnienia – podsumowywała. Wiedziała, że żadna miłość nie zatrzyma jej w domu. Tłumaczyła, że jest odważna i szuka odwagi także u innych. Zainteresowanie panów towarzyszyło jej zawsze, tym bardziej że miała z nimi świetny kontakt. Nie narzekała na możliwość wyboru, a dla mężczyzn bywała kumplem, przyjaciółką, powierniczką. Przez 4 lata była związana z pewnym znanym biznesmenem. Potem miała romans z właścicielem kwiaciarni z Krakowa.

Fakt, że oboje pasjonowali się dalekimi podróżami, to było jednak za mało, żeby planować wspólne życie. I wtedy pojawił się Jerzy Błaszczyk. Po powrocie z Egiptu zostali parą. Ona nie ukrywała radości, bo przecież zawsze chciała mieć rodzinę, która stanie się dla niej swoistą bazą. Marzyła, że nadal będzie żeglować po morzach, a potem stęskniona wracać na rodzinną wyspę. – Myślę, że każdy z nas powinien żyć tak, jak czuje, że jest mu dobrze – tłumaczyła dziennikarka. W kwietniu 2008 roku parze urodziła się córeczka Marysia.

– Na pierwszej wyprawie po urodzeniu dziecka uświadomiłam sobie, że jestem w tym momencie przede wszystkim mamą – przyznała wówczas Martyna Wojciechowska. Dlatego ograniczyła szalone plany. Nie wspinała się już na ośmiotysięczniki, nie ryzykowała życiem. Zamiast tego z zapałem… prasowała koszule ukochanego mężczyzny. Za to on coraz częściej jeździł na wyprawy, gdyż męczył się w czterech ścianach. Kawę z ulubionego kubka pani Martyna musiała pić sama, w pojedynkę dźwigała ciężar obowiązków.

To był początek kryzysu w ich związku

– Trudno im będzie go pokonać – martwił się jeden z ich wspólnych znajomych. – Szkoda, bo oni idealnie pasują do siebie. Wkrótce Jerzy Błaszczyk wyprowadził się z jej domu w Puszczy Kampinoskiej. Wspólnie czas spędzali tylko z córką. Gdy pani Martyna zdała pierwsze poważne egzaminy z macierzyństwa, los wystawił ją na kolejne próby. Najtrudniejszym momentem w jej życiu było przekazanie córce wiadomości o śmierci ojca. Jerzy Błaszczyk zmarł w lutym 2016 roku, przegrał z chorobą nowotworową.

– Zawsze radziłam sobie z panowaniem nad emocjami – zdradza podróżniczka. – To był pierwszy raz, kiedy płakałam przy Marysi jak nigdy wcześniej… Po tragicznym odejściu Jerzego Błaszczyka straciła nadzieję na to, że znajdzie jeszcze mężczyznę, który będzie dla niej oparciem. Zwątpiła, że ktoś taki się pojawi. Narzekała, że chyba nie nadaje się do życia w parze. Ale przed rokiem, ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu, poznała pewnego interesującego ratownika medycznego, członka beskidzkiej grupy GOPR. Znalazła w nim bratnią duszę…

Kategorie
Znane osoby

Wywiad z pisarką Karoliną Wilczyńską

Przez wiele lat jako terapeutka słuchała uważnie ludzi. Czy to doświadczenie inspiruje Panią Karolinę do pisania? Mówi, że tak. Podobno najlepsze scenariusze pisze samo życie.

Czym jest dla Pani pisanie książek? Rodzajem rozrywki, sposobem na życie?

Jednym i drugim, dlatego mogę powiedzieć o sobie szczęściara, bo zaliczam się do nielicznych w Polsce osób, które utrzymują się z pisania. Po niemal dziewięciu latach udało mi się dojść wreszcie do punktu, gdzie mogłam zająć się tylko tą dziedziną twórczości. Jestem przykładem na to, że o marzenia warto walczyć, nie poddawać się, nie zniechęcać pierwszymi niepowodzeniami. Realia są niestety takie, że początki literackiej drogi nie są dla nikogo łatwe.

Nie żałuje Pani, że dopiero teraz może skupić się na tym, co lubi najbardziej?

Absolutnie nie! Wychodzę z założenia, że wszystko przychodzi do każdego z nas w odpowiednim czasie. Przez wiele lat byłam trenerką personalną i terapeutką, słuchałam ludzi, zdobywałam niezbędne doświadczenie. Te inspirujące kontakty pobudzały wyobraźnię i nie uważam tego czasu za stracony. Pisarz czerpie pomysły nie tylko z głowy, ale też z otaczającego go świata. Czy to, o czym piszę, mogło się zdarzyć naprawdę? Oczywiście, bo najbardziej niewiarygodne scenariusze układa samo życie.

Są dni, kiedy trudno napisać choćby jedno zdanie?

Zdarzają się, owszem. Wtedy motywuje mnie presja czasu, stres. Nie potrafię usiąść przy klawiaturze z założeniem, że dziś będę pisała trzy godziny, a jutro dwie. Brak mi systematyczności, ale gdy już wejdę do świata swoich bohaterek, zapominam o realnym świecie. Znikam dla otoczenia i kontakt ze mną jest dość utrudniony.

Odnajduje się Pani później w rzeczywistości?

Nie mam wyjścia, kiedy zmęczenie daje się we znaki, sprzątam, piorę lub gotuję. Nie cierpię zmywać naczyń i zastanawiałam się nawet nad jednorazowymi talerzami. Instynkt ekologiczny oraz poczucie estetyki jednak przeważyły szalę. Zdarzają mi się jednak dość zabawne sytuacje, kiedy odpływam myślami w swój świat. Kiedyś tak się zamyśliłam przy obieraniu ziemniaków, że obrałam je wszystkie. Czyli co najmniej pięć kilogramów.

Co jest największym atutem Pani powieści?

Wiarygodność i autentyczność. Często dostaję sygnały od czytelniczek, że historia opowiedziana w książce była właśnie o nich. Piszę głównie o kobietach, ich emocjach, tym co czują i w jaki sposób reagują na różne sytuacje. Mówiąc o emocjach, mam na myśli nie tylko miłość, lecz strach, ból, smutek czy namiętność. Motorem naszego życia są przecież uczucia, nie chodzi mi jednak wyłącznie o to, by zabawiać czytelników wzruszającymi opowiastkami. Chcę pobudzać do refleksji, zastanowienia się nad swoim życiem, do zmiany na lepsze. Bo wierzę w kobiecą siłę, mądrość, możliwości i moc kobiecej wspólnoty.

Pani ostatnia książka „Właśnie dziś, właśnie teraz” też ma drugie dno?

To historia trzech kobiet, których pozornie nic nie łączy. Mają różny status społeczny, różnią się wiekiem, lecz każda z nich marzy, by bliskie im osoby zmieniły radykalnie swoje życie. Jedna z nich ma syna alkoholika, druga despotycznego ojca, kolejnej nie zauważa mąż. Ich postawa jest jednak zgubna, bo skupianie się na spełnianiu oczekiwań innych do niczego dobrego nie prowadzi. Szczęścia i równowagi trzeba szukać przede wszystkim w sobie, nie bać się realizować marzeń.

A czy Pani sama żyje tak, jak radzi to robić swoim czytelniczkom?

Oczywiście staram się, żeby tak było. Myślę, że także dlatego czytelniczki cenią moje powieści, bo widzą i czują, że jestem prawdziwa. Jak każda kobieta, mam swoje plany, mam marzenia, wiele czuję. Próbuję odnaleźć szczęście, poznawać świat. Chcę doświadczać nowych rzeczy, przełamywać słabości. Czasami się udaje, a czasami nie – jak to w życiu. Ale się nie poddaję, nawet jeżeli się boję. Porażka to też jakaś nauka, a pokonanie lęku daje satysfakcję.

Lęk jest złym doradcą?

Jest nam potrzebny, niekiedy pobudza do działania, lecz w nadmiarze szkodzi. Oczywiście nic na siłę, nie trzeba kopać się z koniem, ale spróbować czegoś nowego zawsze warto. Można zacząć od małych rzeczy. Ja na przykład postanowiłam pokonać swój lęk wysokości i pół roku temu, po trzech nieudanych próbach, wreszcie zjechałam tyrolką. Byłam dumna, ale też przekonałam się, że ten rodzaj aktywności nie jest dla mnie. I więcej tego nie zrobię. Co innego łyżwy – złapałam bakcyla i teraz z przyjemnością śmigam na lodzie. Aby docenić to co mamy lub czego nie posiadamy, trzeba doświadczyć najróżniejszych emocji.

Nawet negatywnych?

Tak, choć czasami niezwykle trudno się przełamać. Ja na przykład okropnie boję się wody. Tak bardzo, że będąc ostatnio w Wenecji, nie popłynęłam tramwajem wodnym. Dziś tego żałuję i obiecałam sobie, że gdy jeszcze kiedyś pojadę do Włoch, wsiądę do niego. „Zobacz Wilczyńska, tyle ludzi pływa i żyje” tak się motywuję.

Rozmawiał Artur Krasicki

Kategorie
Znane osoby

Tomasz Lis i Kinga Rusin. Odliczają dni do przyjazdu Poli

Dziennikarz (49) i jego była żona Kinga Rusin (44) nie mogą się już doczekać świąt. I nie tyle o ich magię chodzi, co o ich starszą córkę Polę, która przyjedzie ze Stanów do rodzinnego domu.

19-latka wyjechała do Nowego Jorku w sierpniu, by lepiej poznać miejsce, w którym jesienią rozpoczęła studia dziennikarskie.

Po początkowej fascynacji musiała zmierzyć się z ogromną tęsknotą. Niebawem będzie mogła nadrobić zaległości w przytulaniu.

Kategorie
Znane osoby

Orina Krajewska pamięta o testamencie Małgorzaty Braunek

Doskonale wie, co znaczy zajmować się kimś, kto walczy z nowotworem. Orina Krajewska (28), córka Małgorzaty Braunek (†67), była przy mamie do końca.

– Przez ostatnie trzy miesiące mama nic nie jadła. Była na żywieniu pozajelitowym. Szkoliłam się w preparowaniu kroplówek, uczyłam się, jak je robić, podłączać, odłączać – wspomina.  Kilka lat temu Małgorzata Braunek założyła fundację Bądź. Kiedy zachorowała, fundacja zawiesiła działalność.

Dziś dzięki Orinie na nowo rozwija skrzydła, organizuje warsztaty, aby chorzy i ich rodziny wiedzieli, jak walczyć z chorobą nowotworową. I to nie tylko farmakologicznie, ale też metodami naturalnymi.

Pierwsze warsztaty przeprowadzono niedawno w Warszawie. Spotkanie odbyło się pod hasłem: Żywienie w chorobie nowotworowej, podczas chemio- i radioterapii. Przedstawione na nim zostały mikroprocesy zachodzące w organizmie dzięki zmianom w diecie. Dzisiaj swoją wiedzą i doświadczeniami Orina Krajewska ma zamiar dzielić się z tymi, którzy znaleźli się w takim samym położeniu jak ona.

– Moim zdaniem nie ma sytuacji ostatecznych, zawsze jest coś do zrobienia, jak długo jest nadzieja – dodaje aktorka. Wierzy również, że dzięki fundacji i jej działaniom uda się rozbudzić nadzieję u potrzebujących.

Kategorie
Znane osoby

Piotr Kraśko doczekał się córeczki

Na świat przyszło trzecie dziecko Karoliny Ferenstein-Kraśko (40) i Piotra Kraśki (44). Dziewczynka urodziła się podobno przez cesarskie cięcie w jednym z warszawskich, prywatnych szpitali.

Choć dziennikarz niedawno stracił pracę w telewizyjnych „Wiadomościach”, ma więcej powodów do radości niż smutku.

– To niesamowity tydzień, ale najbardziej podoba mi się w nim czwartek. Jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Dokładnie 56 cm szczęścia – napisał w internecie.

Para mają już dwóch synów: Konstantego (9) i Aleksandra (7). Piotr zapowiedział wcześniej, że chrzestną jego pociechy zostanie Kinga Rusin.

Kategorie
Aktorzy Znane osoby

Małgorzata Ostrowska-Królikowska i Paweł Królikowski zaopiekują się dziewczyną syna

Podczas gdy ich syn Antoni bierze udział w programie „Agent” w RPA, aktorska para obiecała opiekować się jego dziewczyną Kasią. Przyszły teść stara się załatwić jej pracę w show „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”.

To pożegnanie było trudne. Gdy Katarzyna Sawczuk (19) odprowadzała na lotnisko swego ukochanego Antoniego Królikowskiego (26), z trudem ukrywała łzy. Młody aktor poleciał na miesiąc do RPA, gdzie kręcona będzie najnowsza edycja programu rozrywkowego „Agent”. Po 14 latach widowiskowe show wraca na antenę TVN-u.

Tym razem w pełnej adrenaliny rozgrywce wezmą udział nie zwykli ludzie, a gwiazdy. Oprócz Antka w rywalizacji zobaczymy m.in.: Monikę Mrozowską, Rafała Maślaka, Dominikę Tajner, Michała Szpaka. – Kilkunastoosobowa grupa uczestników będzie wykonywała trudne, często wręcz niebezpieczne dla życia zadania – zdradza „Na żywo” pracownik TVN-u.

– Choć to program rozrywkowy, jego uczestnicy sporo ryzykują. Będą musieli przełamywać własne ograniczenia, strach. Wylatując do RPA przez miesiąc nie będą mieć kontaktu z najbliższymi. Podpisali umowę, która nie pozwala im na korzystanie ani z telefonu, ani z komputera – twierdzi nasze źródło.

Kasię już traktują jak synową

Jak udało się nam dowiedzieć, przed wylotem do Afryki aktor poprosił swoich rodziców: Małgorzatę Ostrowską-Królikowską (51) i Pawła Królikowskiego (54), by opiekowali się jego ukochaną.

Dwa dni wcześniej rodzina gwiazdora i jego dziewczyna oklaskiwali go podczas premiery sztuki „Godzinki spokoju” w Teatrze Kwadrat.

– Antek bardzo martwi się rozstaniem z Kasią. Ze względu na to, że nie będzie miał z nią kontaktu, długo zastanawiał się, czy przyjąć propozycję udziału w „Agencie” – zdradza „Na żywo” znajomy aktora. – Choć uwielbia adrenalinę, będzie zamartwiał się o ukochaną.

Kilka tygodni temu zasłabła ona, gdy robili zakupy w centrum handlowym. Następnego dnia zawiózł ją do lekarza na badania. Nigdy dotąd nie był tak zakochany – kwituje informator.

Trzeba przyznać, że syn gwiazdorskiej pary, który do niedawna do miłości podchodził dość lekko, a dziewczyny zmieniał jak rękawiczki, Kasię traktuje wyjątkowo.

W programie Kuby Wojewódzkiego, zadeklarował: „Kocham tę dziewczynę absolutnie i jej talent i wszystko, co z nią związane, i będę się nią opiekował”.

Lekkoduch stał się mężczyzną

Rodzice Antka są zadowoleni, że syn wreszcie znalazł partnerkę, która sprawia, że zachowuje się jak dojrzały i odpowiedzialny mężczyzna. Choć w przeszłości ostro imprezował, nadużył alkoholu i miał przez to zatarg z prawem, od czasu poznania Kasi zmienił się diametralnie.

– Małgosia i Paweł pokochali Kasię i już traktują ją jak synową – twierdzi znajoma aktorskiej pary. – Dziewczyna syna, pochodząca z Podlasia i od 4 lat mieszkająca sama w stolicy, często bywa w ich domu. I jest traktowana jak członek rodziny.

Urodziwa wybranka Antka to multitalent. Ma fenomenalny głos i naturalny talent aktorski. Już jako 8-latka występowała w programie „Od przedszkola do Opola”.

Mając 15 lat przeniosła się do stolicy, by rozwijać swoje artystyczne pasje. Naukę w liceum łączyła z występami w teatrze Roma. Za namową przyjaciół wzięła udział w show „The Voice of Poland” i zajęła w nim drugie miejsce.

Świetnie radzi sobie także jako aktorka. Wystąpiła w „Czasie honoru. Powstanie”, „Hotelu 52”, „Barwach szczęścia”, „Skazanych”. Mimo tych sukcesów Kasia pozostaje skromną dziewczyną. Na premierach, w blasku fleszy czuje się onieśmielona.

– Zazwyczaj pojawiam się z Antkiem, bo z nim jest zawsze fajnie – wyznała. Dodała, że 6 lat starszy chłopak jest jej mentorem w sprawach zawodowych.

– Zawsze mogę liczyć na jego pomoc i dobrą radę – stwierdziła. Gdy Antek będzie daleko, Kasia może liczyć na wsparcie jego bliskich. Jak udało się nam dowiedzieć, Paweł Królikowski, zasiadający w jury programu „Twoja twarz Brzmi Znajomo”, stara się, by Kasia dostała angaż do kolejnej edycji programu. – Tak utalentowana dziewczyna ma poważne szanse, by wygrać muzyczną rywalizację – twierdzi osoba z otoczenia aktora.

Znajomi klanu Królikowskich twierdzą, że wpływowa rodzina chętnie widziałaby Kasię w swoim gronie. – Antek myśli o niej bardzo poważnie. Już zapowiedział rodzicom, że to właśnie z nią chce założyć rodzinę. Zrozumiał, że to czas na stabilizację – zdradza dobrze poinformowana osoba.

Kategorie
Znane osoby

Agata Passent i Wojciech Kuczok. Syn ocalił ich małżeństwo

Gdyby nie ciąża, każde z nich poszłoby w inną stronę. To dla owocu swojej szalonej miłości postanowili zacząć wszystko od nowa.

Córka Agnieszki Osieckiej i Daniela Passenta, Aga ta (42) już dawno nie była tak szczęśliwa. Na początku grudnia została mamą ślicznego, zdrowego Antosia, którego ojcem jest Wojciech Kuczok (43). Jeszcze kilka miesięcy temu między małżonkami źle się działo. Postanowili się nawet rozstać. Decyzję zmieniła dopiero wiadomość o błogosławionym stanie dziennikarki.

Przez pół roku nie wychodzili z łóżka

Poznali się w TVN24, gdzie Agata prowadziła program „Xsięgarnia”. Pewnego razu jednym z gości był Wojtek. On nie mógł oderwać oczu od jej zgrabnych nóg, ją zafascynowała jego wrażliwość. Kuczok był singlem, mającym za sobą burzliwy związek z matką dwójki ich dzieci. Natomiast Agata, po nieudanym, krótkotrwałym małżeństwie, ułożyła sobie życie z fotografem Wojtkiem Wieteską, ojcem ich synka Kuby.

– Nie miałem poczucia, że rozbijam rodzinę – podkreśla Wojtek, dodając, że Agata nie wtajemniczała go w szczegóły swojej sytuacji rodzinnej. Po dwóch miesiącach znajomości i wymianie kilku pikantnych maili zdecydowali się razem zamieszkać.

– To była fascynacja od pierwszego wejrzenia. Tempo piorunujące. Nie daliśmy sobie czasu na zastanowienie. Przez pół roku właściwie nie wychodziliśmy z łóżka – wspomina pisarz. Tradycyjnych oświadczyn nie było. – Agata poddała pomysł, a ja natychmiast odpowiedziałem: „Jasne, kochamy się, więc się pobierzmy” – dodaje. Po 6 miesiącach znajomości, w czerwcu 2013 r. powiedzieli sobie „tak”.

Ślub z udziałem jedynie młodej pary i świadków odbył się w małym podbeskidzkim miasteczku, gdzie Wojtek ma niewielki domek

– Nie było rodziców, rodziny, żadnego wesela. Podróż poślubna była krótka. Tak chcieliśmy – tłumaczy Kuczok. Początkową fascynację po kilku miesiącach zakłócił kryzys. Małżonkowie długo go ukrywali, licząc, że uda się im go rozwiązać. W końcu Agata w wywiadzie dla „Twojego Stylu” zdradziła: „Nasze małżeństwo trudno nazwać sielanką. Sprzeczki i kłótnie są na porządku dziennym. To cud, że jeszcze się nie rozwodzimy…”

A jednak, nie mogąc dojść do porozumienia, zdecydowali się rozstać. Ich znajomi uważają, że powodem tej decyzji była różnica charakterów. – Agata prowadzi bujne życie towarzyskie. Uwielbia się bawić. Dla odmiany Wojtek to introwertyk i samotnik, który lubi chodzić swoimi ścieżkami. Dla dziennikarki opuścił ukochane góry i przeniósł się do stolicy – zdradziła znajoma pary.

W czerwcu 2014 r. córka dziennikarki wyznała: – Jesteśmy po rozprawie rozwodowej. Nie chcę tego komentować. I pewnie każde z nich poszłoby w swoją stronę, gdyby nie wiadomość o ciąży. Ta informacja sprawiła, że Agata wycofała pozew rozwodowy i postanowiła zawalczyć o rodzinę. Agata ma dużą potrzebę miłości, bo w dzieciństwie została mocno zraniona.

– Czułam się jako dziecko podwójnie odtrącona. Pierwsze odtrącenie – że mama nie chciała ze mną mieszkać. Drugie, że nawet jako mama dochodząca wybierała alkohol, a nie mnie – żaliła się w wywiadzie. Zaniżone poczucie własnej wartości i strach przed odrzuceniem towarzyszyły jej przez całe życie. Może u boku Wojtka zarzuci życiową kotwicę i upora się z bolesną przeszłością?

Kategorie
Znane osoby

Olivier Janiak. Trudne początki ojcostwa

Prezenter (41) wyjawił niedawno, jak duży stres towarzyszył mu przed przyjściem na świat jego pierwszego syna Fryderyka (6). – Wszystko jest nowe. Te wieczory z płaczem. Oddycha, nie oddycha. Dopiero z każdym przebraniem pieluszki, z każdym wytarciem buźki nawiązujesz relacje z tym małym człowiekiem – zdradził.

Kategorie
Znane osoby

Andrzej Sołtysik: Rodzina mnie uratowała

Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem. Ale jeszcze niedawno był na krawędzi.

O swojej 25-letniej żonie Patrycji mówi, że jest jego aniołem. Przy niej odnalazł szczęście i upragniony spokój. Poznał ją pięć lat temu w krakowskim kinie. Był wtedy wrakiem człowieka.

Samotny, po dwóch rozwodach, pił na umór. Nie wierzył w miłość. Choć był gwiazdą TVN, prowadził program śniadaniowy, pełnił funkcję rzecznika prasowego stacji i dużo zarabiał, powoli zaczął się staczać.

– Prowadziłem rockandrollowe życie Piotrusia Pana. To była nieustanna szalona balanga – wyznał ostatnio. Jako DDA, czyli dorosłe dziecko alkoholików sam wpadł w nałóg. – Alkohol po prostu mną rządził i dewastował mnie. Byłem na krawędzi przepaści – przyznaje.

Gdy po kolejnej libacji nie pojawił się w programie na żywo, cierpliwość szefów się skończyła. Został zawieszony w pracy. Wtedy poznał Patrycję i postanowił o siebie zawalczyć. Przestał pić.

– Ja i alkohol musieliśmy się rozstać. Za namową Pati poszedłem też do psychiatry – zdradza dziennikarz. Przez dwa lata chodził na terapię. – Uwierzyłem, że życie rodzinne mnie uratuje, a stabilizacja jest moim przeznaczeniem – wyznaje.

W maju ubiegłego roku wziął z ukochaną ślub, a trzy miesiące temu na świecie pojawił się ich syn Stanisław.

– Moja żona jest domatorką, świetnie gotuje, zawsze czeka na mnie coś dobrego, nasze zdjęcia oprawia w ramki, do kolacji zapala świeczki. Czuję, że wreszcie mam dom, swoje miejsce – cieszy się dziennikarz

Kategorie
Znane osoby

Agata Passent. Miał być rozwód, jest… Antoś!

Poznali się podczas nagrania programu o książkach. Po dwóch miesiącach znajomości Agata Passent (42), dziennikarka, córka Agnieszki Osieckiej (†61), i pisarz Wojciech Kuczok (43) postanowili razem zamieszkać. W 2013 roku pobrali się. – To była fascynacja od pierwszego wejrzenia – tłumaczył pisarz. – Przez pół roku żyliśmy w łóżku!

Dlatego zaskoczeniem były doniesienia o ich… rozwodzie, które pojawiły się ledwie po kilku miesiącach. – Małżeństwo przechodzi do historii, bo nie byliśmy stworzeni do tego, by żyć ze sobą na co dzień – oświadczył pan Wojciech. Nie pojawili się jednak w żadnym sądzie. Wkrótce wyjaśniło się dlaczego. Agata Passent była w ciąży! – Postępowanie rozwodowe zostało wstrzymane – ogłosiła z humorem.

– Różnica charakterów okazała się pikantną przyprawą do przepisu na bardzo udany związek. I tak w pierwszych dniach grudnia na świecie pojawił się Antoś. Wojciech Kuczok ma dwoje dzieci z poprzednich związków: Zosię (13) i Stanisława (21), Agata Passent zaś Kubę (9) ze związku z fotografem Wojciechem Wieteską (51). – Jestem szczęśliwa, bo zawsze chciałam mieć dwoje dzieci – mówi.